Narzędzia użytkownika

Narzędzia witryny


wydarzenia:zacmienie_slonca_12_sierpnia_2026

« wydarzenia

Złoty lajt z zaćmienia Słońca

Złoty lajt z zaćmienia Słońca, zaćmienie Słońca z 12 sierpnia 2026, afera zaćmieniowa - wydarzenie, które miało miejsce w kontynentalnej Europie i było kolejnym całkowitym zaćmieniem po zaćmieniu z 11 sierpnia 1999 roku. W Polsce zaobserwowano głębokie zaćmienie częściowe tuż przed zachodem Słońca (Słońce zaszło zaćmione). Choć każde z zaćmień można nazwać wyjątkowym, to jednak to stanowiło nietypowe zjawisko, bo odbyło się w momencie, gdy gwiazda znalazła się nisko nad horyzontem, co dało wyjątkowy efekt świetlny. Ludzie byli świadkami skróconego zmierzchu cywilnego, z wydłużonym zmierzchem żeglarskim1).

Kolejne zaćmienie Słońca w Polsce przypadnie za niespełna rok, bo dokładnie 2 sierpnia 2027 roku, ale nie będzie już tak spektakularne, bo za Księżycem skryje się jedynie około 40 procent powierzchni Słońca. Na najbliższe pełne zaćmienie w Polsce trzeba będzie poczekać do 7 października 2135 roku2). Może do tego czasu Paweł z Warszawy wyposaży się w odpowiedni sprzęt…

Przebieg

Wpis Pawła na Jutubie

Początek
Wieczór zapowiadał się obiecująco a warunki były wspaniałe. Barnej, na ok. godzinę przed rozpoczęciem zaćmienia, zajechał swoją angielską taksówką na jakieś pole nieopodal Centralnego Portu Komunikacyjnego w Warszawie, skąd dobrze było widać horyzont i zmierzające ku niemu Słońce. Widok: piękny, zasięg: 5G, sprzęt: aparat, wojskowa lornetka i dwa telefony Samsung Galaxy S9 oraz Samsung Galaxy S213).
W związku z tym, że częściowe zaćmienie miało odbyć się tuż przed zachodem, wzmogło to wiarę Pawła w to, że wszystko będzie bardzo dobrze widać nawet bez obiektywów z racji wyjątkowo niskiego położenia centralnej gwiazdy. Jakby wszystko dobrze poszło, nosił się on także z zamiarem pozostania na tzw. noc plejad. Widzowie obecni na transmisji mieli szczerą nadzieję, że Paweł niczego nie spierdoli .
Już na początku do obecnych na lajcie zaczeły docierać niepokojące informacje, bo Barnej spojrzał się prosto w ostre Słońce i na jakiś czas nie widział ekranu telefonu oraz czatu z powodu mroki w oku. Ponadto, mimo pojawiających się sugestii o wyposażenie się filtry lub jakieś obiektywy umożliwiające ukazanie zjawiska, były one konsekwentnie odpierane wiarą w sukces.
Paweł co rusz podkreślał wiekopomność wydarzenia oraz fakt, że byliśmy jego świadkami po 270 latach (ponownie niechcący spojrzał na Słońce i ponownie jego oczom ukazały się mroki).

- Wszystko, co nas otacza jest stałe. Tu się nic nie zmienia, tu nie ma czasu żadnego. Tu jest cykl, cykl natury. Nie ma żadnego czasu, tylko my żeśmy sobie wymyślili, to wszystko jest stałe. O, tam, że oni buldożerem kopią, to niech sobie kopią. Nic nie wykopią. Wszystko jest stałe. Przyjdzie taki czas, że zrówna to wszystko z ziemią z powrotem i od nowa trzeba ewolucję robić. - słowa Pawła podczas transmisji

Po 15 minutach lajta Słońce wciąż świeciło zbyt ostro, jednak Czaku liczył na to, że czym będzie niżej - tym bardziej stanie się pomarańczowe. To wszysto jest naturalne i się zdarza, ale fazy księżyca to są poważne sprawy, bo od niego zależą przypływy i odpływy wody. Księżyc jest też taką latarką dla nas, która potrafi oświetlić tak, że wszystko widzimy. A kiedy Słońce zachodzi to zaczynają się wszystkie te procesy: milknie wiatr, rozwiewają się chmury… Nie ma ratowania Ziemi - jest początek i koniec a Barnejowi zaczął się przegrzewać telefon (ten S21). Ponownie także zauważył, że gwiazda w dalszym ciągu za mocno świeci.


Rozwinięcie
W 1:06:10 minucie Paweł oburzył się na jeden z komentarzy uczestników czatu, który zarzucił mu, że nie ma filtra i dlatego nic nie widzi. To była nieprawda, bo w szybie odbijała mu się pełna tarcza, tzn. wszystko widział i było wspaniale. Jakby zaczęło przysłaniać to przecież wszystko się zobaczy, bo Słońce już takie jaskrawe nie będzie.
Po niecałych 10 minutach od tego momentu Barnej zaczął ekscytować się wykonanymi przez siebie zdjęciami w trybie 'manual' i przesunął także obiektyw kamery, by wszyscy mogli zobaczyć początek zjawiska.

„Coś tam widać”

Aparat podobno robił robotę i już gołym okiem Czaku widział to, co trzeba było zobaczyć. Obawiał się jednak, że Słońce było za wysoko i widzowie nie będą w stanie uchwycić zaćmienia. Po pstryknięciu kilku zdjęć, kiedy w tle było słychać migawkę lustrzanki, ta była jednak nieposłuszna , bo nie wykonywała fotografii w sposób, w jaki Paweł widział je w obiektywie. Matryca nie przerabiała jak trzeba, nic nie trzymało się kupy, dlatego rozpoczęło się przeglądanie opcji urządzenia, w tym m.in. „zwolnione tempo”, „szerokie”, „panorama” i „pro” (Barnej zrobił profilaktyczne zdjęcie w tym ostatnim trybie). Lajt wkroczył w fazę problemów, ale wszyscy widzowie musieli uwierzyć na słowo, że Paweł widział wszystko oczami a z lornetką to już w ogóle było wspaniale.

„Ja to widzę to, normalnie naocznie”„Jak to wziąć teraz uwiecznić?”

W 1:22:36 minucie rozpoczęły się próby ratowania sytuacji i robienia filtra z czegokolwiek, np. z okularów przeciwsłonecznych, których Czaku ze sobą nie zabrał.

- Ja pierdolę… Dobra, chuj…

W pewnym momencie na sekundę pojawiła się nadzieja, bo Paweł miał filtry… Ale nie na ten obiektyw. Chwilę później zmienił obiektyw, ale to też na niewiele się zdało. Po kilku minutach milczenia, z obiektywem skierowanym w gwiazdę, pojawiła się kolejna szansa na uchwycenie piękna zjawiska - opakowanie po plastikowych sztućcach . Czat dokazywał, że asz asz, ale już powoli nie dawał rady z tym Pawłem. Następnym pomysłem było patrzenie na zaćmienie bezpośrednio przez aparat.

Zaćmienie ukazane przez losową osobę, Warszawa4)Zaćmienie u Pawła, też Warszawa

A później do głowy Barneja wpadła wojskowa lornetka , która również nie pomogła. On wciąż jednak wierzył, że któreś z wykonanych przez niego zdjęć się udało i będzie mógł je później pokazać dla widzów. Najważniejsze, że zaćmienie było widoczne gołym okiem oraz że Paweł je widział swoimi oczami.


Zakończenie
W 1:41:30 minucie transmisji nastąpiło już apogeum zdenerwowania prowadzącego. Okazało się, że żadnego oglądania gwiazd i planetoid nie będzie, bo znowu by się później okazało, że nic by nie było widać (co za los). Czat docenił jednak piękno całego zjawiska i lajta, który powoli przechodził do historii, prawdopodobnie zapisując się w kategorii tych złotych (nie tylko przez wzgląd na promienie Słońca, bijące z obiektywu aparatu).
Barnej zarekomendował widzom zobaczenie sobie tego zaćmienia w internecie, bo już się całkiem zdymał i było mu przykro. Żałował, że nie wziął filtrów a donejty nie poprawiały sytuacji, wskazując na to, że jest nieudacznikiem.
Niedługo później, narzekając w tle, udał się do swojej taksówki mając nadzieję, że ta odpali. Istniało przecież prawdopodobieństwo, że skoro ciągle ma pod górkę, to mógłby ugrząźć na tym polu. Koło dupy miał już nocne gwiazdy i czekanie na nie. Jadąć nieopodal słoneczników dał krótki wykład o roślinach, które mają to do siebie, że obracają głową w stronę Słońca i wieczorem chodzą spać. Jeden z mijanych słoneczników został nawet nazwany przez Barneja idiotą, bo był odwrócony w drugą stronę. Pole zostało sfotografowane, co bardziej ironiczni uczestnicy transmisji stwierdzili, że pokazywane im było zaćmienie słoneczników zamiast Słońca.

Ostatecznie nastąpiło udanie się na bazę. Na pewnym etapie Paweł wracał już niemal w kompletnej ciszy a lajt został zakończony bez słowa pożegnania.
Na ten moment żadne z wykonanych zdjęć zaćmienia nie zostało opublikowane.

Linki zewnętrzne

Zobacz też


3) Nie wziął jelita od kaszanki, przez które mógłby oglądać zaćmienie.
4) Znalezione na TikToku.
ostatnio zmienione: przez ZbitaMysza