26 września 2024 cała ta sytuacja (więcej w wątku o mleku) zaczęła Aronowi, delikatnie mówiąc, dawać się we znaki1). Podczas wieczornej rozmowy z Odyńcem wyznał bowiem, że Agatka, żona Kononowicza, prosiła go ostatnio o pomoc, bo wygnał ją mąż. Tym sposobem więc zaprosił ją do swojego domu i udostępnił jej pokój w celach noclegowych. Całe to przenocowanie źle się skończyło, bo Agatka miała rzekomo zaprosić jakiegoś menela i nagotować z nim zupy, wyżerając Jarkowi wszystko z lodówki. Aron zaczął błagać Ksieka o zabranie jej z domu, bo Agatka tylko żre i sra, obesrała kibel i żądała robienia dla siebie kanapek o trzeciej w nocy, co zaczęło zamieniać Jacka we wrak człowieka. Wymyślona żona Kononowicza miała już siedzieć u Arona w domu drugi tydzień, co spotkało się z oburzeniem i urażoną dumą Gospodarza domku drewnianego. Ten, nie dość, że zaangażował się w całą tę choroszczańską opowieść, to zdawał się być zazdrosny, mając Jarkowi za złe rzekome wyznania miłości względem nieistniejącej kobiety. Doszło nawet do tego, że urażony Ksiek przestał wyrażać chęci na jakiekolwiek konwersacje i nie chciał odbierać telefonu, na co Jarek stanowczo reagował:
„- Ja nie chcę jej, rozumiesz? Mnie piecze już, kurwa, wszystko mnie piecze… (Konon próbuje się rozłączyć) - NIE! Gadaj ze mną, Krzysiek! KRZYSIEK! NIE ZOSTAWIAJ MNIE! KRZYSIEK! NIE ZOSTAWIAJ MNIE Z NIĄ! JA JUŻ NIE MAM SIŁY NA NIĄ! Piecze mnie wszystko… (Ponowna próba rozłączenia się) - KRZYSIEK! BO MLEKA NIE DAM! KRZYSIEK! (Sygnał zakończonego połączenia).
Wydawać by się mogło, że sposób, w jaki Ksiek zwykle rozmawiał innymi ludźmi - jest tak naprawdę kijem o dwóch końcach i bronią obosieczną. Mazur, wpędzony w choroszczańską odchłań kompletnego absurdu, nie jest w stanie udźwignąć jej ciężaru, a jedyne kroki, jakie podejmuje w takiej sytuacji, mają na celu ewakuowanie się z niewygodnego położenia.
Z ciekawostek należy dodać, że tego samego dnia, tzn. 26 września, rzekoma córka Jarka- Aniela - została zdemaskowana (więcej w osobnym wątku).