Spis treści

« postacie i redaktorzy

Jacek od psa Arona - Jarosław Zalewski

Dane biograficzne
Imię i nazwisko Jarosław Zalewski
Pseudonim1): Jacek, Jacek-placek, Jacek od psa Arona, Aron od psa Jacka, Aron, Aronia, Jacusiek, Psina-pijaczyna, Pijacek, Bielski wysłannik, Cyrk Zalewski , Statyw, Podredaktor, Prezes Meneli, Menel (PM)2)
Data i miejsce urodzenia: 7 listopada 1975,
Białystok
Miejsce zamieszkania: Białystok
Lata aktywności w Uniwersum: 2017 – pierwszy epizod; regularnie 2020–2025
Specjalność: nagrywanie filmów bez polotu, statywowanie dla CEO z Bielska, ochrona, upijanie się, ustawione dymy, „ja tam nie wiem, nie znam się”
Kanały YouTube zalew102,
Mienso Z knura,
Mleczny Człowiek – jako redaktor

Jacek od psa Arona, właśc. Jarosław Zalewski (ur. 7 listopada 1975 roku w Białymstoku) – redaktor terenowy Uniwersum Szkolnej 17, jeden z głównych członków mlecznej ekipy, lateks oraz przez blisko pięć lat podstawowe białostockie ramię Bielskiej Centrali. Regularnie działał od początku 2020 roku do lutego 2025 roku. Nagrywał większość materiałów terenowych przeznaczonych na Mlecznego Człowieka, początkowo zarówno z Kononowiczem, jak i Majorem, a po odejściu i śmierci Suchodolskiego przede wszystkim z Gospodarzem Belwederu i epizodycznymi lokatorami Szkolnej 17.
Formalnie pozostawał związany umową o dzieło z należącą do Sławomira Nowaka działalnością SORFAY. W praktyce wykonywał większość zadań wymagających obecności człowieka na miejscu: nagrywał, otwierał paczki, czytał listy, zadawał przygotowane pytania, woził bohaterów, robił zakupy, wykonywał część porządków i drobnych prac oraz przekazywał nagrania do chmury. Nowak pozostawał właścicielem kanału i odpowiadał za montaż, selekcję materiału, cenzurę, tytuły, miniatury i publikację. Pomimo tej rozbudowanej funkcji Jarek przez lata konsekwentnie przedstawiał siebie jako człowieka, który „tylko nagrywa”, a w odpowiedzi na pytania wymagające zajęcia bardziej konkretnego stanowiska regularnie korzystał z nieśmiertelnego: Ja tam nie wiem, nie znam się.

Życiorys

Zalewski jest rodowitym białostoczaninem. Wychowywał się na tym samym osiedlu co Wojciech Suchodolski, choć sam dziwił się później, że w młodości nigdy się nie spotkali. Z widzenia znał również Bogumiła Kononowicza. W dzieciństwie przyjaźnił się z Adamem Czeczetkowiczem. Obaj mieli wspólnie służyć jako ministranci u księdza Henryka Szlegiera. Zawodowo związany był z ochroną. Pracował m.in. jako ochroniarz w supermarkecie, a później w ochronie bankowej. Jest mężem Moniki Miękus-Zalewskiej, z którą według podawanego przez nią publicznie statusu pozostaje w separacji. Para ma dwóch synów – Kubę, urodzonego w 1999 roku, Bartka, urodzonego 8 maja 2003 roku. Monika nigdy nie weszła do Uniwersum jako samodzielna postać. Znalazła się na jego obrzeżu wyłącznie wskutek działalności Jarosława. Wystąpiła m.in. podczas jednej z telefonicznych awantur męża z Olgierdano, kiedy próbowała przerwać rozmowę, groziła wezwaniem policji i wyrażała niepokój zachowaniem Jarka. Od czasu do czasu pośrednio odnosiła się do jego działalności, a część społeczności atakowała ją rykoszetem za zachowanie męża. W folklorze Uniwersum została nawet dołączona do żartobliwego „kobiet-męczenniczek Uniwersum” wraz z Leonardą Kononowicz i Barbarą Andrzejewską, jednak nie prowadziła własnego kanału, nie pełniła funkcji redaktorskiej i nie była samodzielnym uczestnikiem konfliktów polityczno-lateksowych. Istotniejszą rolę od Moniki odegrał w Uniwersum należący do niej pies Aron, mieszaniec w typie krótkowłosego labradora. To właśnie od psa pochodzi najpopularniejszy pseudonim Jarosława.

Aron jest spokojnym i ciekawskim zwierzęciem, często towarzyszącym Jarkowi podczas wizyt w Belwederze. Buszował po posesji, leżał na wersalce podczas lajtów Majora i zaprzyjaźnił się z Azorkiem. W styczniu 2021 roku sam stał się przyczyną małej afery. Kononowicz doniósł na Jarka na trójkę, twierdząc, że pies przyniósł do Belwederu pchły. 30 stycznia 2021 roku Pato i Jacek rozwinęli pchlą aferę w dwuodcinkowy skecz. W pierwszej części Zalewski udawał człowieka właśnie wypuszczonego z aresztu, do którego miał trafić po donosie Kononowicza dotyczącym pasożytów psa. Jacek twierdził dla beki, że „siedział za wszy”, natomiast Pato odwrócił zarzut Gospodarza Belwederu, pytając, czy „pies zaraził Knura, czy Knur psa”. Następnie obaj pojechali pod schronisko, gdzie Zalewski deklarował odebranie Arona.
Z czasem zwierzak przestał pojawiać się na Szkolnej. Powodem było napojenie go mlekiem przez Kononowicza, zakończone dla czworonoga rozwolnieniem. Popularność psa i niezbyt wysoka ocena intelektu jego ludzkiego towarzysza przez widzów Uniwersum doprowadziły do odwrócenia zwyczajowej relacji właściciel–zwierzę. Zamiast „Jacek i jego pies Aron” zaczął funkcjonować „Aron od psa Jacka”, a w końcu po prostu „Aron”.

Rola w Uniwersum

Jarek Zalewski ze swoim synem na Szkolnej 17

Pierwszy film z udziałem Zalewskiego pochodzi z 2017 roku. Nie występował wtedy jako redaktor, lecz zwykły widz. Przyjechał na Szkolną wraz z Moniką, synem oraz psem Aronem3). Właściwa działalność redaktorska rozpoczęła się w 2020 roku, w momencie dużej przebudowy układu sił wokół Szkolnej. Fiodor odszedł po aferze kokokolowej, Mexicano stopniowo tracił bezpośredni dostęp do Kononowicza, a rosnący wpływ zdobywał Sławomir Nowak. 25 czerwca 2020 roku ruszył kanał Mleczny Człowiek. W powstałym modelu Nowak nie musiał przebywać regularnie w Białymstoku. Jacek wykonywał pracę terenową, a surowe pliki trafiały do chmury, skąd były pobierane i publikowane przez Sławka. Zalewski nagrywał więc, a Sławek decydował, co ostatecznie zobaczą widzowie.

Podział obowiązków stał się jednym z najważniejszych elementów późniejszych sporów o odpowiedzialność za działalność mlecznej ekipy. Nowoszkolni widzowie często utożsamiali obu mężczyzn i obarczali Arona również decyzjami podejmowanymi przez Nowaka. Z drugiej strony bez regularnego nagrywania przez Zalewskiego nie istniałby materiał, który można było później montować i publikować. Już w pierwszym roku działalności Jacek nagrał kilka wydarzeń, które weszły do historii późnej Szkolnej, m.in. zaginięcie Azorka w lipcu 2020 roku oraz aferę z kradzieżą portfela Majora w sierpniu. Współpraca miała charakter odpłatny. Zalewski był związany z SORFAY umową o dzieło i otrzymywał wynagrodzenie za wykonywanie materiałów. Sławek tłumaczył później, że właśnie taką formę umowy wybrano, ponieważ działalność Jarka miała być pewnego rodzaju „sztuką”. Firma SORFAY została również objęta kontrolą Państwowej Inspekcji Pracy po anonimowych zawiadomieniach. Według późniejszej relacji Nowaka jednym z problemów wykrytych przy Zalewskim miał być brak przeszkolenia pracownika z BHP.

W lipcu 2024 roku Olgierdano opublikował slajdy przedstawiane jako fragment zeznań Marioli Nowak z procesu przeciwko niemu. W jednym z nich rolę Jarka opisano wyjątkowo konkretnie: „Mój mąż płaci jeszcze Jarosławowi Zalewskiemu, który jest reżyserem. On nie jest reżyserem, po prostu robi takie filmy. jest operatorem telefonu, który nagrywa.”, co uzasadnia poniekąd określanie Jarka „statywem”.


Lata 2021–2022: wojny, Major i pomagierstwo

W 2021 roku Jacek był już jednym z podstawowych ludzi fizycznie obecnych na Szkolnej. 3 lipca nagrał materiał uznawany za jego opus magnum – Nabożeństwo na Szkolnej, zwane również Kwintesencją Szkolnej. Kononowicz śpiewał „Barkę” i prowadził własne nabożeństwo, podczas gdy Major znajdował się w wyjątkowo rozbudowanej nitrofazie. Materiał został przez społeczność uznany za jeden z najlepszych przykładów późnego Uniwersum. Nie była to jednak relacja oparta wyłącznie na spokojnym nagrywaniu. 17 lipca doszło do pijackiej kłótni Majora z Jackiem o to, kto właściwie ma wypierdalać. 24 lipca odbyło się spotkanie Arona z Olgierdem. Zalewski, będący według opisu spotkania pod wpływem alkoholu, przez około dwadzieścia minut rozmawiał z Wójcikiem w pobliżu Zodiaka. Z dyskusji jeszcze wyraźniej wynikało, że właścicielem i administratorem Mlecznego Człowieka jest Sławek, a terenową funkcję Jarka można sprowadzić do wykonywania poleceń i dostarczania materiału. Obaj zakończyli spotkanie wspólnym piwem i zawarli nieformalny pakt o nieagresji.
W sierpniu Jacek woził Kononowicza na grób Jana Łosia. Podczas pierwszej wyprawy doprowadził Warmianina na niewłaściwy grób, właściwy odnaleziono dopiero później. 18 sierpnia puszczał również spreparowane nagranie, na którym Kononowicz miał rzekomo oskarżać Majora o homoseksualizm. Przypadek ten przeczył wizerunkowi Arona jako zupełnie biernego statywu – czasami sam tworzył sytuacje mające wywołać reakcję bohaterów. 5 września podczas przewrotu na Szkolnej Jacek w końcu miał dosyć. Oświadczył, że nie chce mieć już nic wspólnego ani z Kononowiczem, ani ze Sławkiem i sam spierdolił (się) ze stanowiska. Bunt trwał jednak krótko. 10 września wrócił za zgodą Prezydenta, a 13 września ponownie nagrywał. Tym samym jeden z głównych warunków sprawnego działania Centrali – terenowy dopływ materiałów – został przywrócony.

Zalewski został pełnoprawnym uczestnikiem wojny antylateksowej oraz wojny iławsko-lateksowej. Nieformalny rozejm z Olgierdem w związku z tym również nie przetrwał. 11 lutego 2022 roku pijany Aron zaczął wydzwaniać do partnerki Wójcika, a następnie do niego samego, proponując bezpośrednią konfrontację. Dzień później pod Carrefourem na Zielonych Wzgórzach odbyła się bitwa aronowa. Po krótkiej wymianie słownych uprzejmości Zalewski dostał bułę i znalazł się na ziemi, a spotkanie zakończyła policja. 12 lutego 2022 roku Aron poległ w kampanii aronowej.

Równolegle rosła jego funkcja pomagiera. Przywoził zakupy, woził Kononowicza, pomagał przy paczkach i domu, uczestniczył w negocjacjach między mieszkańcami oraz pełnił rolę człowieka, którego można było ściągnąć na posesję po zdarzeniu zauważonym przez monitoring. Relacja z Majorem i innymi postaciami często była przy tym podszyta alkoholem. Zalewski pił m.in. z Suchodolskim, Niemieckim i Geremkiem, a na filmach regularnie pojawiał się w stanie al dente.


Trzecia afera cukrzycowa

W maju 2022 roku doszło do jednego z najważniejszych wydarzeń pokazujących granice „opieki” mlecznej ekipy – trzeciej afery cukrzycowej. 28 maja Jacek i Geremek siedzieli na trawie niedaleko Zodiaka, spożywając alkohol i rozmawiając o złym stanie Kononowicza. Wiedzieli, że jego poziom cukru przekraczał już 300 mg/dl, że nie przyjmuje prawidłowo leków oraz że nie chce dbać o swoje zdrowie. Następnego dnia, 29 maja, po interwencji Pawła z Warszawy Kononowicz został ostatecznie przewieziony do szpitala. Poziom glukozy wynosił około 550 mg/dl. 31 maja Aron nagrał w sali plenarnej materiał mający przedstawić zachowanie Mlecznej Ekipy w lepszym świetle. Kononowiczowi powtarzano m.in.: A trzeba było posłuchać i jechać do lekarza jak mówiliśmy. W materiale Jacek pochwalił Barneja właściwie tylko za samo zawiezienie Krzysztofa do szpitala. Jednocześnie odpierano wcześniejsze wypowiedzi Kononowicza dotyczące strachu przed „opiekunami”, pieniędzy i sposobu traktowania. Szczególnie charakterystyczna była wypowiedź Arona skierowana do Pawła: (…) Też mógłbym pokombinować i zaraz zobaczysz, co ja mógłbym wymyśleć na twój temat. A Krzysiek wszystko powie. Dokładnie o tym wiesz. Dobrze obrazuje ona jedną z najważniejszych cech jego późniejszej działalności: Jacek potrafił wpływać na Kononowicza, podsuwać mu narrację i doprowadzać do całkowitej zmiany jego stanowiska.
Kilka tygodni później na Mlecznym Człowieku pojawił się również kompromitujący materiał z prób pomiaru poziomu cukru. Redaktorzy mieli problemy z prawidłową obsługą glukometru, a zdarzało się pobieranie próbki z zabrudzonego palca, co mogło mieć wpływ na wiarygodność wyniku. Mimo tego rodzaju wydarzeń Jacek coraz bardziej stawał się dla Kononowicza podstawową osobą kontaktową. Pod koniec 2022 roku przyniósł wydruki pokazujące skalę nocnego wydzwaniania Gospodarza. Krzysztof potrafił telefonować do niego o trzeciej lub czwartej nad ranem dziesiątki razy, niekiedy niemal sto razy pod rząd.


Lata 2023–2024: samotna Szkolna i coraz większa zależność Kononowicza

W 2023 roku Jacek pozostawał głównym terenowym redaktorem Mlecznego Człowieka. 10 lutego prowadził coś w rodzaju lekcji wychowawczej dla mieszkańców – Majorowi radził zakończyć znajomość z rozpuszczalnikiem, Kononowiczowi ograniczyć bezsensowne wezwania policji. Dzień później sam, będąc al dente, wdawał się w awanturę z Geremkiem i przypominał mu, że wcześniej kupował mu telefon oraz buty. Podobne rozliczanie ludzi z własnej pomocy stało się jednym z charakterystycznych zachowań Jacka. Potrafił wymagać od Majora, Geremka czy innych bohaterów przeprosin, podziękowań i słów uznania za to, ile dla nich zrobił, kupił lub załatwił. W okresie kolejnej wyprowadzki Wojtka działał także jako pośrednik między nim a Kononowiczem. Czytał Majorowi komentarze widzów, prowadził rozmowy dotyczące zasad ewentualnego powrotu i próbował mediować. 21 stycznia 2023 roku to właśnie Aron przywiózł Majora na Szkolną z okazji 60. urodzin Kononowicza. Wojciech wręczył Gospodarzowi zgrzewkę mleka, co doprowadziło jubilata do płaczu.
Po ostatecznej wyprowadzce Majora wiosną 2023 roku oraz jego śmierci w czerwcu pozycja Arona jeszcze wzrosła. Kononowicz pozostawał sam w Belwederze, a Jacek stawał się głównym człowiekiem, który fizycznie do niego przyjeżdżał. Przynosił obiady z Zodiaka, wymieniał wodę w akwarium, wykonywał drobne prace, odbierał paczki i towary, jeździł z nim samochodem oraz stale nagrywał materiały. Jednocześnie coraz częstsze były kłótnie. Zalewski potrafił zapowiadać, że już nigdy nie przyjedzie, zabrać zakupy albo obrazić się na kilka dni, po czym wrócić z kolejną torbą produktów. Schemat odejść i powrotów stał się jednym z najbardziej charakterystycznych elementów ostatniego okresu Uniwersum.
Jacek przez większość kariery konsekwentnie odmawiał jedzenia posiłków przygotowywanych w Belwederze i było tu akurat powodu do zaskoczenia. Wyjątek stanowiło jedzenie z grilla przygotowane przy nim albo produkty przyniesione w nienaruszonym opakowaniu z Zodiaka. 27 lipca 2024 roku dokonał więc rzeczy niemal historycznej i wreszcie zjadł coś na Szkolnej. Nie zaryzykował jednak właściwej kuchni warmiańskiej – zjadł śledzie ze sklepu, korzystając z jednorazowych sztućców.

W 2024 roku Gospodarz stawał się coraz mniej sprawny i jeszcze bardziej uzależniony od zewnętrznej pomocy. Aron dowoził mleko, napoje, jedzenie, leki i inne potrzebne rzeczy. Latem wybuchł większy spór wokół tego, czy Kononowicz faktycznie pozostaje bez jedzenia. Krzysztof potrafił twierdzić przed kuratorem, że nie ma co jeść i pić, mimo że na wcześniejszych materiałach widoczna była zaopatrzona kuchnia. Aron odtwarzał nagrania mające pokazać, że Gospodarz świadomie przedstawiał sytuację inaczej, aby wymusić jego częstsze wizyty.
4 sierpnia pojawił się jeszcze z psem Aronem, jedną z ostatnich wizyt zwierzęcia na posesji. W tym samym okresie Kononowicz wymyślił dla redaktora kolejny tytuł: Prezes Meneli/Menel.


Bunt i Aniela

We wrześniu 2024 roku doszło do zakładu. Kononowicz ponownie zaczął wyzywać Jarka od psów, pijaków i meneli. Dodatkowo doszło do mini-afery oranżadowej. Jacek założył się z Kononowiczem, że konkretna oranżada zawiera cukier. Okazało się, że napój był bezcukrowy. Zalewski przegrał zakład i miał w ramach kary położyć się krzyżem przed Panem Bogiem. Oczywiście tego nie zrobił.

13 września obrażony Jacek zapoczątkował okres kontentu telefonicznego. Nie przyjeżdżał na Szkolną, za to Kononowicz zaczął do niego obsesyjnie wydzwaniać, żądając powrotu i, co szczególnie ważne, dostawy mleczka, które nie było wolno mu pić z powodu cukrzycy. Brak bezpośrednich nagrań paradoksalnie okazał się sukcesem kanału z tamtego okresu. Publikowane rozmowy telefoniczne zdobywały wyraźnie lepsze wyniki niż część tradycyjnych materiałów. 19 września Jacek poszedł krok dalej i ujawnił nieznane wcześniej zdolności aktorskie. Zmieniając głos, wcielił się w kobiecą postać, przedstawioną początkowo jako „Halina”, a następnie rozwiniętą w Anielę – swoją rzekomą 24-letnią córkę. Był to jeden z nielicznych przypadków, kiedy Aron samodzielnie stworzył pełnoprawną postać i kilkudniową fabułę. Kononowicz przez około tydzień wierzył, że rzeczywiście rozmawia z córką Jarka. 20 września dowiedział się, że Aniela uważa go za bardzo inteligentnego, co połechtało warmiańskie ego. Dzień później zaczął jej jednak grozić porwaniem i gwałtem. 24 września „Aniela” rzeczywiście połączyła się telefonicznie z Gospodarzem i zażądała szacunku dla siebie oraz swojego „ojca”. Kononowicz przeprosił, ale jednocześnie nadal nazywał Jarka menelem i pijakiem, przez co nie zdał aranżowanego przez Arona egzaminu. Następnie fabuła zaczęła odpływać coraz dalej. Krzysztofz połączył Anielę z własnymi wcześniejszymi wyobrażeniami o Agatce, V LO, dawnych uczniach, kochankach Jarka oraz różnymi osobami mówiącymi podobnym głosem. Oskarżał fikcyjną dziewczynę o rozmaite rzeczy, zapraszał ją na Szkolną, groził jej, przepraszał i ponownie wszczynał konflikt. 26 września przykrywka praktycznie się spaliła. Nie zakończyło to jednak sprawy całkowicie. Po powrocie Jarka 28 września Kononowicz raz twierdził, że Aniela nie istnieje i nie jest jego córką, a chwilę później kontynuował jej biografię, m.in. przypisując jej naukę w V LO. 11 października uwierzył nawet, że studiuje prawo i zamierza zostać policjantką. 12 października doszło do jeszcze jednej rozmowy, podczas której sam Kononowicz spróbował trollowania i wcielił się w Iwana mówiącego łamaną ruszczyzną. Ostatnie echo Anieli pojawiło się 10 grudnia 2024 roku w trakcie projektu szkolnej infolinii, kiedy jeden z dzwoniących podszył się pod postać i poinformował Jarka, że obiad już na niego czeka. Kononowicz natychmiast próbował wprosić się na rodzinny posiłek.

Charakterystyka i sposób nagrywania

Początkowo Aron sprawiał wrażenie osoby łagodnej, niespecjalnie konfliktowej i próbującej utrzymywać poprawne stosunki nawet z osobami z przeciwnego obozu. Dobrze pokazuje to spotkanie z Olgierdem w 2021 roku, zakończone wspólnym piwem mimo trwającej wojny informacyjnej. Alkohol wyraźnie zmieniał jego zachowanie. Z racji częstego picia z Majorem, Niemieckim, Geremkiem i innymi bohaterami, a także występowania na materiałach w stanie al dente, widzowie zaczęli określać go jako wysokofunkcjonującego alkoholika. Po alkoholu stawał się odważniejszy, bardziej konfliktowy i skłonny do sprośnych komentarzy. Podczas pobytu Oli w Belwederze lepił się do niej, kierował w jej stronę seksualne uwagi i próbował położyć głowę na jej kolanach. Znaczną część jego poczucia humoru stanowiły seks, genitalia, defekacja, gówno i wielkość męskiego przyrodzenia.
Innym stałym elementem były buty, zwłaszcza Nike Air Max. Zalewski z niewiadomych przyczyn lubił pokazywać kolejne egzemplarze na nagraniach i poświęcać im fragmenty materiałów.
W relacjach z biedniejszymi lub bardziej zależnymi bohaterami, przede wszystkim Majorem i Geremkiem, potrafił podkreślać własną wyższość. Przypominał, co im kupił, ile dla nich zrobił i czego powinni być mu wdzięczni. Charakterystyczna była również jego niezwykła odporność na mikroklimat Belwederu. Potrafił godzinami przebywać we wnętrzu wypełnionym mieszaniną woni starego jedzenia, spoconego ciała, przepełnionych fekaliami pampersów, rzadko wietrzonych pomieszczeń i powietrza dodatkowo podgrzewanego farelką. W momentach hospitalizacji, wizyt MOPR-u, interwencji służb lub większych aktów wandalizmu jego zachowanie wobec Kononowicza często gwałtownie łagodniało. Zmieniał ton głosu, pytał: I jak Krzysiek, dobrze się czujesz? albo: Zadowolony jesteś?. Jacek rzeczywiście przywoził jedzenie, robił zakupy, sprzątał i pomagał w wielu sprawach, ale równocześnie pozwalał cukrzykowi spożywać mleko i słodkie napoje, nie zawsze potrafił obsłużyć glukometr i znajdował się przy szeregu sytuacji, w których stan zdrowia Gospodarza wyraźnie się pogarszał.
Twórczo pozostawał przeciwieństwem Niemieckiego. Nadredaktor Astmatyk budował fabuły, przynosił rekwizyty, wymyślał role i sceny. Jacek najczęściej ustawiał telefon, palił e-papierosa i śmiał się w tle z ustawionych kłótni lub przewidzianych wcześniej treści listów wysyłanych przez widzów. Dlatego widzowie ochrzcili go Statywem i Podredaktorem. Z czasem próbował być bardziej aktywny i urządzać własne dymy, czasem naśladując styl Fiodora. Sam Fiodor później wyśmiewał próby kopiowania jego zachowania.

Przez długi czas unikał pokazywania własnej twarzy. Gdy widzowie nazywali go imieniem psa albo publikowali na jego temat memy, zdarzało mu się nagrywać krótkie expose przeciw hejterom na swoim kanale a Jutubie. Później niemal całkowicie porzucił własną twórczość. Udzielał się głównie jako Mienso Z knura – konto wykorzystywane m.in. w komentarzach i moderacji Mlecznego Człowieka. Czasem występował również jako świadek w sprawach związanych z Kononowiczem i składał zeznania przed sądami.


Honda, honda, honda

Istotnym elementem folkloru Zalewskiego była jego Honda Civic VI 1.5i, znana jako: Honda, honda, honda. Czterodrzwiowy sedan pełnił funkcję prezydenckiej limuzyno-taksówki lub dostawczaka. Aron woził nim siebie, Kononowicza i innych bohaterów, przewoził zakupy i uczestników kolejnych wycieczek. Sam przekonywał nawet, że samochód jest szybszy od nowego Mustanga.
W kwietniu 2023 roku Honda odegrała rolę dyplomatycznego limo podczas wyprawy Kononowicza i Organisty do Szczuczyna na spotkanie z Wiesławem Choińskim, zakończone niewpuszczeniem delegacji na posesję.

Mleczny system i niepublikowane nagrania

Przez lata odpowiedzialność Arona i Sławka była przez nowoszkolnych widzów mieszana. Najprostszy podział wyglądał następująco:

Jarek teren, bohaterowie, telefon, paczki, pytania, transport, surowe nagrania.
Sławek chmura, montaż, selekcja, tytuły, miniatury, cenzura, publikacja, zarządzanie kanałem.

Aron wielokrotnie przekonywał, że pewnych kompromitujących sytuacji z szacunku dla Kononowicza i Majora w ogóle nie nagrywał. Podczas drugiej afery szpitalnej wyszło jednak na jaw, że Centrala dysponowała również niepublikowanymi materiałami z sytuacji, które nigdy wcześniej nie trafiły na kanał. Sławek wspominał m.in. o istnieniu nagrań Majora podczas fufu w chlewiku. Ponieważ materiały tego rodzaju musiał nagrać ktoś obecny fizycznie na miejscu, wcześniejsze twierdzenia Jarka o nienagrywaniu części sytuacji zaczęto podważać. Sam Zalewski, korzystając z konta Mienso Z knura, nadal zaprzeczał części oskarżeń. Sam Nowak, w związku z oskarżeniami o znęcanie się nad nieporadnym życiowo twierdzi, że jest w posiadaniu wielu nagrań, które uwieczniły jednoznaczne sytuacje wskazujące na to, że nie było żadnego znęcania, a Krzysztof był po prostu roszczeniowym człowiekiem.

wpis: @Kuba77l, x.com

Druga afera szpitalna

Pod koniec grudnia 2024 roku stan Kononowicza gwałtownie się pogorszył. 27 grudnia został zabrany do szpitala. Rozpoczęła się druga afera szpitalna, podczas której walka o informacje dotyczące jego zdrowia szybko zamieniła się w kolejną wojnę między mleczną ekipą, Zielonym i pozostałymi osobami z otoczenia Uniwersum. Dla Arona był to ostatni duży etap działalności redaktorskiej.
1 stycznia 2025 roku nagrał podróż do szpitala. Materiał został podzielony na kilka części i opublikowany na Mlecznym Człowieku. Zalewski wyjaśniał m.in., że przed pracą regularnie zajeżdżał do Belwederu, przygotowywał Kononowiczowi leki i pilnował, aby przy nim je przyjmował. Opowiadał też o trudach wieloletniego „pomagania” Gospodarzowi, jego niechęci do leczenia i szpitali oraz o tym, jak trudno było zmusić go do współpracy. Twierdził, że przez cztery lata zżył się z Krzysztofem i że sytuacja jest dla niego emocjonalnie trudna. Pojawił się także wątek zgody na uzyskiwanie informacji medycznych. Aron początkowo nie posiadał pozycji pozwalającej mu swobodnie otrzymywać dane ze szpitala. Jedną z osób wskazywanych jako upoważniona był Rafał Kosno, co stało się kolejnym elementem wojny informacyjnej. 25 stycznia Jacek w końcu odwiedził Kononowicza. Relacjonował, że pacjent jest przytomny, nie potrzebuje już respiratora, posiada rurkę tracheostomijną i sondę do żywienia, a ręce zabezpieczano ze względu na próby wyrywania aparatury. Według Arona Krzysztof go rozpoznał i próbował bezgłośnie mówić.
Podczas kolejnej wizyty, wspólnej ze Sławkiem, Jacek odkrył w sobie nowy talent – czytanie z ruchu warg Kononowicza. Miał dzięki temu wyczytać: Mleko. Chcę do domu. Zabierzcie mnie stąd. Pomarańcze. Interpretacji tych oczywiście nie sposób zweryfikować.

Centrala relacjonowała poprawę stanu Kononowicza, możliwość kontaktu z otoczeniem oraz siłę w rękach. Sławek przyniósł nawet tabliczkę, na której pacjent miał spróbować pisać, lecz udało mu się postawić właściwie tylko jedną literę (lub coś na jej kształt). 3 lutego Jacek ponownie odwiedził szpital. Tym razem Gospodarz okazał się spać. Aron dostarczył wodę, specjalny kubek, a po konsultacji z personelem miał dowieźć kolejne ubrania i jednorazowe chusteczki. 6 lutego na Mlecznym Człowieku pojawił się materiał, w którym Jacek przedstawił wyjątkowo optymistyczny obraz sytuacji. Według jego relacji Kononowicz miał być coraz bardziej sobą, kazać mu spierdalać, próbować wyrwać sondę z nosa, a nawet uderzyć pielęgniarkę. Aron podsumował, że Krzysiek wraca do zdrowia.
Tego samego dnia Kosno przedstawiał znacznie bardziej pesymistyczny obraz jego stanu. Rozbieżność stała się jednym z powodów późniejszej krytyki komunikatów mlecznej ekipy. Oczywiście nie da się na tej podstawie stwierdzić, że wszystkie informacje Jarka były świadomym kłamstwem, ale jego komunikaty były wyraźnie bardziej optymistyczne niż późniejszy przebieg wydarzeń.

Około 18 lutego 2025 roku Zalewski praktycznie zniknął z tematu Szkolnej. Mleczna ekipa tłumaczyła jego nieobecność problemami zdrowotnymi dotyczącymi płuc.

Śmierć Kononowicza

6 marca 2025 roku Krzysztof Kononowicz zmarł w hospicjum. Dla Arona oznaczało to koniec relacji trwającej regularnie niemal pięć lat. Przez większość tego czasu Zalewski bywał u niego bardzo często, momentami niemal codziennie. Nagrywał go, przynosił jedzenie, napoje i mleko, czytał korespondencję, przewoził, pomagał w drobnych sprawach i uczestniczył w ogromnej części ostatnich lat życia Gospodarza. Jednocześnie właśnie z tego powodu stał się jednym z ludzi najczęściej obarczanych przez przeciwników mlecznej frakcji współodpowiedzialnością za sposób funkcjonowania późnej Szkolnej. Nie pojawił się na pogrzebie Kononowicza 12 marca 2025 roku. Nieobecna była cała mleczna ekipa.

18 marca na kanale stanowiącym kontynuację archiwum Mlecznego Człowieka pojawił się materiał w formie rozmowy ze Sławkiem. Aron przyznał, że posiada tyle wspomnień i wiedzy o wydarzeniach z Belwederu, że mógłby na ich podstawie nagrywać całe vlogi. Na razie jednak miał tego wszystkiego dość. Sławek zapytał go również, jaki wpływ kilka lat działalności redaktorskiej na Szkolnej wywarło na świat. Zgodnie ze swoim emploi Jarek nie wiedział.

Znaczenie

Jarosław Zalewski nie należał do najwybitniejszych twórców Uniwersum w sensie artystycznym. Nie miał pomysłowości Niemieckiego, wyczucia Fiodora ani spontaniczności dawnego Mexicana. Przez sporą część kadencji rzeczywiście pozostawał przede wszystkim Statywem. Jego znaczenie jest jednak ogromne z innego powodu. W latach 2020–2025 był głównym człowiekiem mlecznej ekipy znajdującym się fizycznie na Szkolnej. Bez niego zdalny model Bielskiej Centrali nie mógłby funkcjonować w dotychczasowej formie.
To on docierał do domku drewnianego, trzymał telefon, odbierał paczki, rozmawiał z mieszkańcami, wykonywał polecenia, organizował transport, przynosił produkty i wysyłał pliki. Kiedy odchodził, produkcja zwalniała, a kiedy wracał - Mleczny Człowiek ponownie otrzymywał materiał. Z tego powodu jego rola wykraczała daleko poza prostego kamerzystę, mimo że sam przez lata próbował ją właśnie w ten sposób przedstawiać.
Jest jedną z głównych postaci okresu późnego Uniwersum – od narodzin Mlecznego Człowieka, przez wojny lateksowe, upadek Majora, trzecią aferę cukrzycową i samotną epokę Kononowicza, aż do drugiej afery szpitalnej i śmierci ostatniego głównego bohatera.

Galeria zdjęć

Rozwiń

Cytaty

Ciekawostki

Zobacz też


1) W encyklopedii poświęconej postaci Krzysztofa Kononowicza pseudonimy przytacza się jako określenia używane przez obserwatorów/uczestników przestrzeni publicznej w ramach Uniwersum Szkolnej 17. Z uwagi na fakt, że w obiegu funkcjonowały różne warianty nazw, nawet te nacechowane negatywnie lub obraźliwie - zachowanie pełnej zgodności z materiałami archiwalnymi i przywoływanymi źródłami bywa pomocne dla jednoznacznej identyfikacji postaci. Pseudonimy nie są używane w celu wartościowania ani obrażania bohaterów; mają wyłącznie charakter informacyjny i porządkujący. Zachowanie oryginalnego brzmienia służy temu, aby czytelnik mógł rozpoznać, o którą osobę chodzi, również w przypadku spotkania tych określeń w komentarzach internetowych, opisach archiwalnych lub dokumentach historycznych odnoszących się do wydarzeń w opisywanym Uniwersum.
2) Prezes Meneli, w skrócie PM oraz Menel - pseudonimy wymyślone przez Krzysztofa Kononowicza w 2024 roku.