WĄTEK W TRAKCIE TWORZENIA
Insurekcja mokotowska, powstanie mokotowskie, odsiecz mokotowska – zbrojne powstanie (zryw zbrojny) Pawła Kołodzieja przeciw panoszącemu się reżimowi Łukasza Wójcika, mające na celu jego obalenie lub wymuszenie zmian w postępowaniu oraz ukazanie prawdziwej i patologicznej twarzy dyktatora. Właściwa insurekcja rozpoczęła się 21 lipca 2026 roku, choć jej konkretne początki można przypisać czasowi po wspólnym wywiadzie dla Radia Zet, którego (będąc jeszcze w koalicji z Olgierdano) Paweł udzielił razem ze swoim ówczesnym sojusznikiem.
| Oręż Pawła z Warszawy: | profil na x.com |
Dla szerszego kontekstu warto zapoznać się z wątkiem śmierć Krzysztofa Kononowicza, w którym mowa o roli Łukasza Wójcika.
Relację Barneja z Olgierdano można nazwać burzliwą niemal od samego początku. Paweł w swojej historii był wielokrotnie krytykowany przez Grajewiaka i jego świtę za to, że zmieniał fronty i przechodził raz do obozów lateksów a raz do antylateksów. Sam jednak stanowczo zaprzecza stanowisku o zmianie frontów. Według niego przyznawanie racji konkretnej stronie, która na tamten moment miała rację - nie oznaczało dla niego przejścia na tę właśnie stronę. Inne zarzuty wskazują, że Paweł w sprawy angażował się tylko wtedy, kiedy było to dla niego wygodne, czemu sam również zaprzecza, ponieważ wtedy, kiedy widział, że może sprawie zaszkodzić lub sprawy napinają się jak plandeka na Żuku - wolał schować się pod kamień i przeczekać.
Jeszcze przed śmiercią Majora Suchodolskiego Barnej i Olgierdano połączyli siły. Po śmierci jednego z Jąder Uniwersum, wspólnie zawarli porozumienie wymierzone w śledztwo sędziszowskie Piotra WSW. Efektem ich działań było na przykład wyemitowanie wywiadu z Dryblasem, który rzucił nowe światło na ostatnie tygodnie życia Majora.
Ponadto, stanęli po jednej stronie przeciwko ekipie MCZ, Piotrkowi i Katarzynie w aferze pampersowo-szpitalnej z marca 2024.
17 czerwca 2024 wydawało się, że mocna koalicja antylateksowa Barnej-Olgierdano rozpadła się na amen, bo Olgierd oskarżył Barneja o układanie się z Katarzyną, co Paweł później zdementował. Następnie Wójcik, wytaczając kolejne oskarżenia, wyjawił, że Paweł polecił mu kiedyś znaleźć i wystalkować kilka niewygodnych nicków ze swojego czatu, m.in.: Minię so i Psychodelicznego Aniołka. Po odmowie, Paweł jak gdyby nigdy nic z nimi rozmawiał i akceptował ich obecność na czacie. Zdaniem Barneja były to mity tworzone przez Wójcika, aby go zdyskredytować. 30 czerwca 2024 roku okazało się, że rozpad koalicji był ustawką - wielki plan Barneja i Wójcika miał na celu sprowokowanie Piotra do wyjawienia niewygodnych dla niego informacji. Więcej o wielkim planie tutaj.
6 sierpnia 2024, w związku z brutalnym pobiciem Pato, Wójcik oficjalnie skreślił Pawła z grona osób, z którymi mógłby mieć poukładane, bo tamten postanowił wesprzeć zbiórkę charytatywną na przebywającego w śpiączce Szympansa, choć jeszcze dzień wcześniej miał planować akcję rozwieszania plakatów na blokach celem szkalowania. Paweł stwierdził, że nie był inicjatorem takich planów, chcąc wyłącznie wyjaśnić Pato poprzez podjechanie się pod jego adres i spotkanie się z nim. Chęć wsparcia wspomnianej zbiórki nie spodobała się Wójcikowi, bo Kleosiniak niejednokrotnie miał grozić jego rodzinie, o czym Barnej, będąc w koalicji z Łukaszem - wiedział.
- „(…) Nie, żadne ustawki. Paweł jest skreślony. Wszyscy plujemy na niego, cała ekipa nasza… Oszczaliśmy go, kurwa, do końca. Jebać go, jest oszustem, jest, kurwa, takim śliskim chujkiem, rozumiecie? Śliskim chujkiem (…)” - Fragment wypowiedzi Olgierdano z lajta z dn. 6.08.2024
Po pewnym czasie kurz opadł i obaj panowie wyszli z założenia, że każdy powinien robić swoje i sobie nie przeszkadzać, a jeśli już ich drogi się połączą w słusznej sprawie - to wtedy współpracować. Efektem takiego partnerstwa stał się chociażby ich wspólny wywiad w Radiu ZET z 13 marca 2025 po śmierci Krzysztofa Kononowicza.
Niedługo później - 19 marca 2025 - Olgierdano ponownie dał upust swojemu wrogiemu nastawieniu wobec Barneja, bo skrytykował jego uczestnictwo w transmisji na żywo u Zbigniewa Stonogi, gdzie m.in. został zaproszony jako spadkobierca majątku Krzysztofa Kononowicza.
5 maja 2025 Wójcik zapoczątkował kolejną fazę konfliktu. Na ostrym lajcie zarzucił Barnejowi m.in. trzymanie z ludźmi odpowiedzialnymi za aferę plakatową, odgrzał kotlet związany z układaniem się z Katarzyną za plecami i tworzenie z nią sztucznych wojenek pod publiczkę, oraz trzymanie z bratem bliźniakiem, który miał znać ludzi grożących Wójcikowi mailach.
- „(…) moje stosunki z Łukaszem w sprawie Kononowicza są stałe i niezmienne, natomiast nie popieram sposobu działania Łukasza w internecie i tu nie ukrywam że to mi się nie podoba i na takich warunkach nie będę tego tolerował…” - Paweł w mailu z dn. 16.10.2025 do Kononopedii
Na przełomie wszystkich wydarzeń w relacji skonfliktowanych ze sobą stron, to Wójcik za każdym razem wytaczał swoje działa jako pierwszy i rzadko spotykało się to ze stanowczą odpowiedzią drugiej strony, dlatego 20 października 2025 odbył się lajt Pawła, który był prawdopodobnie jednym z ciekawszych pod względem dosadności treści. W odpowiedzi na krytykującą transmisję Olgierdano pt. Bezkręgowce, Barnej pierwszy raz zdecydował się na „samo gęste” pod adresem Łukasza.
Fragment wypowiedzi z lajta Wójcika
Fragment wypowiedzi z lajta Kołodzieja
Sześć dni później, bo 26 października 2025 Czaku na swoim kolejnym lajcie przeprosił za swoje słowa z tamtej transmisji. Stwierdził, że nie może być uznawany za osobę wiarygodną. Spotkało się to z szyderstwami (prawdopodobnie z każdej ze stron Uniwersum, ale nie jest to nic nowego).
Potem zapanowała względna cisza, z okresowymi docinkami każdej ze stron.
Stan względnego zawieszenia trwał przez osiem miesięcy, jednak został przerwany, bo - zgodnie ze słowami Pawła - Łukaszowi już kompletnie odjebało.
21 lipca 2026 roku odbył się jeden ze znanych widzom rozjeżdżalników2) Czaka, bo trzeba było odreagować: to, że Wójcik znowu atakuje, bo ubzdurał sobie lekceważenie jego zbiórki charytatywnej sprzed kilku lat3), a także należało rozjechać groźby, jakie Paweł otrzymuje od grajewskiego pieska - Kawuli4). Podczas transmisji podniesione zostały 3 najważniejsze kwestie, uderzające w Wójcika:
1) To Mexicano ma wiedzieć jaki jest faktyczny powód wojny Olgierdano z Bielską Centralą, ale niczego nie powie. Powód jest jednak inny niż zwykłe personalne utarczki (a już na pewno nie chodzi o dobro Kononowicza).
2) Za czasów koalicji mokotowsko-iławskiej sam Wójcik był gotów gwarantować Dryblasowi względny spokój w zamian za udostepnienie screenów obciążających Sławomira Nowaka. Nie zważał wówczas na aferę związaną z doprowadzeniem do śmierci Suchodolskiego, bo liczyły się dla niego własne korzyści związane z wojenką z Nowakiem.
3) Wójcik nie zważa na to, w jaki sposób traktuje nieprzychylnych sobie ludzi (czyli tych z kategorii myślących i mających swoje zdanie). Jego bezwzględne zachowanie wpłynęło na jedną z osób dawnego otoczenia, która (przez represje Olgierdano i lincz) prawie zeszła z tego świata, podejmując się ostatecznego kroku.
Na koniec Barnej wyśmiał ogólne samouwielbienie Łukasza oraz oddanie Grajewiaków, a także zadeklarował, że założy konto na X i zacznie się na nim udzielać. Czas bowiem na pokazanie tym wszystkim (głównie posłance Kotuli i redaktorowi Radia Zet, Makarewiczowi), z jaką patologią się zadają oraz, że patostreamer walczy z patostreamerami. Tak też uczynił . Miarka się przebrała i jedyną osobą, która w jakikolwiek sposób próbowała utrzymać wiszącą w powietrzu wojnę, miała być Milena - darząca sympatią zarówno Wójcika jak i Kołodzieja.
Uzbrojony w profil na iksie Paweł został wyśmiany na wykop.pl przez większość pozostałych obserwatorów Uniwersum głównie za problemy z interpunkcją, błędy ortograficzne i ogólny konflikt z ograniczeniem znaków w poście, jaki można zamieścić z darmowego konta. Sugerowano, że przez charakterystyczne ….kropki…… Barnej może mieć problem z upchnięciem swojej narracji.
Zapowiedziano rychłe nabycie niebieskiego znaczka, stanowiącego przede wszystkim znak weryfikacji związany z subskrypcją X Premium.
W praktyce dla takiego konta daje to przede wszystkim dostęp do m.in.: edytowania wpisów, dłuższych postów, priorytetu w odpowiedziach, możliwości zarabiania (dla kwalifikujących się kont) oraz zmniejszenia reklam - w zależności od poziomu subskrypcji.
Przedsięwzięcie Pawła spotkało się z klasyczną odpowiedzią drugiej strony. Wójcik, podczas swojej mszy, nakazał Barnejowi siedzieć cicho, bo jak zacznie za dużo gadać, to mogą spotkać go konsekwencje. Ponadto tradycyjnie przedstawił, że jest w posiadaniu wielu niewygodnych dla Pawła informacji, których ten nie chciałby, by ujrzały światło dzienne. Każdy z punktów omawianych na lajcie był przypisywany zaleceniom mlecznej ekipy lub ich wewnętrznym zasadom, jakim Barnej ma być podporządkowany (stąd jego zachowanie). W skrócie: z pewnością wszystko jest intrygą Nowaka5) i przekonanie to na stałe utrwaliło się w całej grajewskiej frakcji jako forma wytłumaczenia sobie możliwości, gdy ktoś nie popiera zarówno Iławskiego Gita jak i Rudego z Gór6). W tej sytuacji: i tak są to działania zarządzone przez Nowaka a wszystkie takie jednostki stanowią lateksy za blika7). Transmisja Olgierdano z 21.07.2026 - REUP
22 lipca 2026 roku Paweł zapowiedział, że skończyły się dobre czasy dla Olgierdano, który był już wielokrotnie przez niego ostrzegany, by z niego „zszedł”. Wszystko na poważnie zaczęło się poprzedniego dnia i ma być z sukcesem kontynuowane, czego dowodem był dzisiejszy lajt Barneja.
Retoryka uzasadniająca powstanie mokotowskie oraz główne jego założenia:
Paweł zaczął nawoływać ludzi, by nie obawiali się zacząć w końcu mówić głośno o tym, co spotkało ich przez Łukasza Wójcika w związku z jego bezwzględnym zachowaniem. Przywołał tutaj m.in. domniemany przez Łukasza i jego ekipę chodnikową adres farmy fotowoltaicznej, który okazał się adresem niewinnej kobiety. Kobieta otrzymywała m.in. wiadomości od nieznanych sobie ludzi8). Wspomniał też o tym, że w konflikcie Olgierdano z Szefito również ucierpieli niewinni ludzie, bo rzekomych „Szefitów” to było już z pięciu, których wizerunek (oraz inne dane wrażliwe) Wójcik wywlekał na światło dzienne.
Czaku zauważył, że Olgierdano za wszelką cenę próbuje ugrać w Uniwersum coś na sposób „jeśli jego nie będzie, to już sprawiedliwości na świecie nie będzie”, zatem ludzie, którzy faktycznie chcą tej sprawiedliwości i chcą, aby ktoś walczył ze Sławkiem - nie mieli wyboru. Olgierdano bowiem okazał się w tym przypadku jedynym, który walczy stricte z Nowakiem. Nigdy nie chodziło o dobro Kononowicza, bo miał on wielokrotnie wyrzucać Wójcika z Belwederu, nie chciał go widzieć ani mieć z nim żadnych kontaktów. Obaj się zwyczajnie nie lubili, sam Łukasz jawnie Krzysztofem K. gardził.
Mimo ciągle panującej narracji o wszechobecnych lateksach zwanych przez Grajewiaków „małpami” (lub innymi okresowo trwającymi określeniami w zależności od wymysłów Iławskiego Wodza), Paweł na lajcie jasno zaznaczył swoje stanowisko wobec mlecznej ekipy. Kononowicz gnił. Gdyby faktycznie Sławkowi zależało na Kononie, a nie dało się mu pomóc z racji, że był jaki był (czyli ciężkim i trudnym człowiekiem), to Sławek powinien odpuścić, powiadomić odpowiednie instytucje i dać sobie spokój z nagrywaniem Mlecznego Człowieka.
CIĄG DALSZY NASTĄPI