Narzędzia użytkownika

Narzędzia witryny


postacie:krzysztof_kononowicz

« postacie i redaktorzy

Krzysztof Kononowicz

Dane biograficzne
Imię i nazwisko Krzysztof Kononowicz
Pseudonimy1): Konon, Knur , Knur jajcaty, Knurowicz, Krzysztof Kononowicz Krzysztof, Prezydent Boży, Prezydent Śmietników, Kandydat na kandydata, Kakaowy Raptor, El Defecatore, El Presidente, Don Knurleone, Mazur, Nibemben, Niżarłak, Bemben, Żarłak, Potężny Warmianin, Potężny Mitomanin, Ksiek, Kśek, Krzyś-Miś, Major Zlewka, Fekalne Yeti, Mleczny Człowiek2), Mlekołak, Mleczny Golem, Owalny Człowiek, Owalne Stworzenie, Sztolcowy Wampir, Knurpetto, Belzebub, Ostatni Chuj Polski3), John Garcia, Kiernoz, Człowiek bez zalet, Koniował, Męczennik Boży, Komunistyczny Chuj, Komunistyczna Wiedźma, Rekin z Eceanu, Odyniec, Odleżynator, Odleżynowicz, Krzysztof Odleżyna spod Kętrzyna, Krzysztof Kononowicz-Piłsudski, Konon Barbarzyńca, Strażnik Choroszczy, Tucznik, Bezbożnik Boży, OZI 604), Diabeł Grogaty, Diabeł Warmiański, Rokongrelowiec, Polityk od polityki ruskiej, Przewodniczący Rady Państwa, Gospodarz domku drewnianego5).
Data i miejsce urodzenia 21 stycznia 1963 roku
Kętrzyn
Data i miejsce śmierci 6 marca 2025 roku
Białystok
Miejsce zamieszkania Białystok, ul. Szkolna 17 (1975–2024)
Hospicjum przy ul. Jana III Sobieskiego w Białymstoku (2025)
Kraina Wiecznej Debesty (prawdopodobnie jeszcze w drodze)
Miejsce spoczynku Cmentarz parafialny przy ul. św. Andrzeja Boboli w Białymstoku
Lata aktywności w Uniwersum 2006–2025
Specjalność kandydowanie na wszelkie stanowiska, pisanie donosów zawiadomień, kontrolowanie wszystkich służb Białegostoku, mitomania, zduństwo, spierdalanie ludzi ze stanowisk, lament bembeński, mleczna furia, nakładanie klątw warmiańskich, picie mleczka, kładzenie się do ziemi/do jamy, chrumkanie, łeeechanie, męczeństwo, mistycyzm, nibembeństwo, gonienie frajerów spod bramki i posiadanie uprawnień na komputer
Kanały YouTube Kanały Krzysztofa Kononowicza
Mleczny Człowiek – Krzysztof Kononowicz (2020–2024)

Krzysztof Kononowicz (ur. 21 stycznia 1963 roku w Kętrzynie, zm. 6 marca 2025 roku w Białymstoku) – polski kierowca-mechanik, bezrobotny, działacz lokalny, kandydat na prezydenta Białegostoku, honorowy mieszkaniec tego miasta oraz centralna postać Uniwersum Szkolnej 17. Ogólnopolską rozpoznawalność zdobył w listopadzie 2006 roku po opublikowaniu w internecie jego wystąpienia ze studia wyborczego TV Jard. Deklaracja, że po objęciu urzędu „nie będzie bandyctwa, nie będzie złodziejstwa, nie będzie niczego”, stała się jednym z najwcześniejszych polskich memów internetowych.
Po wygaśnięciu pierwszej fali popularności pozostawał bohaterem kolejnych reportaży i wideoblogów. Od 2015 roku jego codzienne życie przy Szkolnej 17, wspólne zamieszkanie z Wojciechem „Majorem” Suchodolskim oraz działalność następujących po sobie redaktorów utworzyły wieloletnie internetowe widowisko nazywane Uniwersum.

Kononowicz przedstawiał siebie jako polityka, przewodniczącego Biura Interwencji Obywatelskich, prawnika, działacza Solidarności6)7) w latach 1980-2002, zwierzchnika białostockiej policji i kandydata na kandydata. W folklorze uzyskał również godności szefa ochrony Jana Pawła II, potomka Józefa Piłsudskiego, męczennika oraz posła na Sejm, którym bywał zależnie od aktualnego stężenia glukozy i potrzeb fabularnych.

Życiorys

Dzieciństwo i wykształcenie

Urodził się w Kętrzynie jako syn Bronisława i Leonardy z domu Bykowicz. Rodzice byli repatriantami z terenów należących obecnie do Białorusi. Miał dwóch braci - starszego brata Bogumiła oraz Mariana, który zmarł niedługo po urodzeniu.
Wczesne dzieciństwo spędził w Wilkowie pod Kętrzynem. Rodzina prowadziła tam gospodarstwo rolne. W późniejszych opowieściach Kononowicza Wilkowo przybrało postać warmiańskiej krainy utraconej, gdzie ludzie byli uczciwsi, plony większe, a ojciec przyszłego Prezydenta należał do pionierów stosowania koła w taczce.
W 1975 roku rodzina przeprowadziła się do drewnianego domu przy ulicy Szkolnej 17 w Białymstoku. Kononowicz ukończył Szkołę Podstawową nr 21, a następnie zasadniczą szkołę zawodową, uzyskując kwalifikacje kierowcy-mechanika. Sam podnosił rangę swojej edukacji do technikum.
Według własnych relacji odbył zasadniczą służbę wojskową. Wspomnienia z wojska zmieniały się wraz z kolejnymi wystąpieniami i obejmowały między innymi pilnowanie porządku, zainteresowanie ze strony kobiet oraz rozmaite dokonania kierowcy8). Po zakończeniu nauki pomagał rodzinie przy gospodarstwie9). Kononowiczowie hodowali świnie i za pomocą Nysy oraz późniejszego Lublina Bożego odbierali resztki żywności z zakładów, stołówek i placówek Straży Granicznej. Według wspomnień funkcjonariuszy Krzysztof wydawał im przy tym polecenia, przez co otrzymał przydomek Major Zlewka10).


Kariera zawodowa

Pracował jako kierowca w PTTK Białystok, MPK Białystok oraz przedsiębiorstwie Trans Mlecz. W MPK miał prowadzić między innymi autobusy typu Jelcz 043. Był również pracownikiem gospodarczym w Urzędzie Miejskim i palaczem w szkolnych kotłowniach. Okres pracy jako palacz stał się podstawą późniejszych opowieści o wszechstronnych umiejętnościach zduńskich. Kononowicz oceniał stan pieców, kominów i instalacji grzewczych, przedstawiając się jako fachowiec zdolny naprawić niemal każdą kotłownię. Dwa pożary w domku drewnianym, z 2012 i 2020 roku, nie zachwiały jego przekonaniem o własnym talencie.
Według relacji Kononowicza z jednej placówki został zwolniony wskutek oskarżenia o zabranie węgla. Po 1994 roku nie podejmował stałego zatrudnienia. Utrzymywał się ze świadczeń, pomocy rodziny, później również z darów widzów oraz pieniędzy uzyskiwanych dzięki internetowej działalności.


Solidarność i początki działalności

Legitymacja członkowska NSZZ „Solidarność”, należąca do Kononowicza

Posiadał legitymację NSZZ „Solidarność”, na której jako rok wstąpienia widniał 1990. Cyfra została przerobiona w sposób sprawiający wrażenie daty 1980, co odpowiadało późniejszej narracji Kononowicza o działalności opozycyjnej od początku dekady. Twierdził, że był przewodniczącym albo wiceprzewodniczącym białostockiej Solidarności, działał w KOR-ze i przez dwa lata przebywał w więzieniu komunistycznym. Nie odnaleziono potwierdzenia takich funkcji w archiwach związku. Jego członkostwo miało zakończyć się w 2002 roku. Skrót KOR rozwijał jako „Komitet Obrony Narodu Polskiego”. Opowieść o działalności miała źródło w epizodzie z młodości, kiedy powierzono mu roznoszenie materiałów.


Początki polityki lokalnej

Krzysztof Kononowicz w otoczeniu doradców, od lewej:
Adama Czeczetkowicza i Marka Czerniawskiego

W 2002 roku zamierzał wystartować w wyborach na prezydenta Białegostoku, lecz nie zdążył przeprowadzić wymaganej rejestracji. Starał się również o stanowisko komendanta białostockiej policji. Podanie złożył osobiście, przychodząc do komendy razem z matką. Rzecznik podlaskiej policji wspominał, że zwrócił się do komendanta słowami: „Poprzyj mnie pan, nie pożałujesz” (Jacek Dobrzyński, rzecznik podlaskiej policji, Nowiny24.pl).
W 2005 roku trafił do biura lokalnego działacza Marka Czerniawskiego, poszukując pomocy materialnej i zatrudnienia. Otrzymał zadanie rozklejania plakatów wyborczych Adama Słomki. Czerniawski przedstawił go później Adamowi Czeczetkowiczowi, który poszukiwał kandydatów dla KWW Podlasie XXI wieku.


Wybory samorządowe w 2006 roku

Kononowicz został kandydatem na prezydenta Białegostoku oraz do rady miejskiej. Wystąpienie nagrane w studiu TV Jard opublikowano na YouTube 7 listopada 2006 roku.
Data jest przyjmowana jako początek Uniwersum11).

Przyobleczony w turecki sweter przedstawił swój program, który obejmował między innymi:

  • przeniesienie hipermarketów, ruchu ciężarowego i planowanego lotniska poza miasto;
  • zwiększenie bezpieczeństwa oraz karanie chuliganów;
  • pomoc urzędów w znalezieniu zatrudnienia;
  • ograniczenie wydatków na biurokrację;
  • darmowy internet na Podlasiu;
  • „uszlachetnienie” szkół i szpitali;
  • rozbudowę ulic oraz poprawę funkcjonowania Białegostoku;
  • walkę z alkoholem, papierosami, narkotykami i wszelkim bandyctwem12).

W wyborach prezydenckich zdobył 1676 głosów, co stanowiło 1,89% głosów ważnych13). W wyborach do rady miejskiej uzyskał 102 głosy, czyli 0,71% w swoim okręgu14). Mandatu nie otrzymał. Zapowiedział zakwestionowanie wyników, utrzymując, że jeden z księży naruszył ciszę wyborczą i zniechęcał parafian do głosowania na niego. Ponadto niezadowolony sam przeliczył głosy i jego zdaniem otrzymał 8,99% poparcia
Internauci masowo dworowali sobie z ułomnej składni, dykcji i przejęzyczeń kandydata na kandydata, a w połączeniu z jego groteskową aparycją i przaśną piosenką „A moje miasto to Białystok”, zostaje zapoczątkowana chwilowa, ogólnopolska kononomania, głównie wśród młodzieży15) 16).


Kandydat na kandydata

Po wyborach Czeczetkowicz organizował wystąpienia, spotkania i wyjazdy Kononowicza. Kandydat na kandydata pojawiał się w klubach, podczas imprez i w programach telewizyjnych. Entuzjastyczne reakcje publiczności interpretował jako poparcie dla własnego programu. Podlasie XXI wieku wykorzystywało jego rozpoznawalność podczas protestów i działań lokalnych. Kononowicz deklarował później zamiar kandydowania do Sejmu, Senatu, Parlamentu Europejskiego oraz na urząd prezydenta Polski. Rozważał również ubieganie się o funkcję prezesa PZPN. W 2010 roku poparł Jarosława Kaczyńskiego. Gdy Podlasie XXI wieku wystawiło w wyborach samorządowych Marka Czerniawskiego, Kononowicz uznał się za pominiętego i rozpoczął konflikt z dawnym środowiskiem. Składał zawiadomienia dotyczące jego członków, w tym Andrzeja Pochylskiego, po czym został odsunięty od organizacji.

Pod koniec 2018 roku ponownie ogłosił start w wyborach prezydenckich. Kampania zakończyła się po około miesiącu i nie doprowadziła do rejestracji kandydatury.


Sprawy rodzinne

Kononowicz z matką Leonardą (1931-2012).
Zdjęcie to służyło do porównań tego, w jaki chlew zamienił się Belweder po śmierci seniorki

Po śmierci Bronisława w 2004 roku warunki materialne rodziny zaczęły się pogarszać. Dom utrzymywano z niewielkiej działalności transportowej oraz świadczeń Leonardy i Bogumiła. W grudniu 2010 roku Kononowicz opublikował apel o pomoc. Użytkownicy Wykopu zorganizowali akcję Karp dla Krzyśka, podczas której zebrano 5859 zł. Część pieniędzy wykorzystano na spłatę zaległych rachunków.
Leonarda zmarła 1 września 2012 roku. Niedługo później Bogumił został umieszczony w placówce opiekuńczej, gdzie zmarł 21 stycznia 2013 roku. Kononowicz utrzymywał, że MOPR bezprawnie odebrał mu brata i należne rodzinie świadczenia. Po śmierci matki zanikł podstawowy porządek panujący w domu. Posesja stopniowo wypełniła się niewykorzystywanymi przedmiotami, opakowaniami, darami i odpadami. Część zasiłku pogrzebowego oraz pieniędzy pozostałych po Bogumile została wydana na bieżące potrzeby. Konflikt o rozliczenie kosztów pogrzebu przyczynił się do zakończenia współpracy z Czeczetkowiczem.

Rodzina pozostawała pod opieką instytucji pomocy społecznej. W przestrzeni publicznej pojawiały się oskarżenia, że Kononowicz źle traktował matkę i niepełnosprawnego brata, korzystał z ich świadczeń oraz zlecał Bogumiłowi większość ciężkich prac. W 2007 roku badano zawiadomienie dotyczące molestowania Leonardy17). Postępowanie nie potwierdziło zarzutu. W późniejszej sprawie dotyczącej traktowania Bogumiła sąd i biegli oceniali funkcjonowanie psychiczne Kononowicza. Dostępne przekazy są niespójne: mówiły o zaburzeniach osobowości, ograniczonej poczytalności albo lekkiej niepełnosprawności intelektualnej. Ksiek po śmierci bliskich nagrywał lamenty i wspomnienia, lecz rzadko odwiedzał ich groby. Twierdził, że na cmentarzu nękał go duch matki.

Kononowicz w popkulturze

Banner z wizerunkiem przewodniczącego fot. Echo Dnia

Wystąpienie z TV Jard uczyniło Kononowicza jednym z pierwszych polskich bohaterów masowej kultury internetowej. Szczególną popularność zdobyły słowa „nie będzie niczego”, charakterystyczna składnia, turecki sweter oraz niezachwiana pewność kandydata. W 2006 roku wystąpił w programie Tok2Szok prowadzonym przez Piotra Najsztuba i Jacka Żakowskiego. Wziął również udział w teledysku do utworu Grupy Operacyjnej pt. Nie będzie niczego, którego tekst wykorzystywał jego program i medialny wizerunek. Konon wystąpił w nim nie mając nawet świadomości, że raperzy w tekście obśmiewają jego karierę polityczną i jadą po nim jak masełkiem po chlebie.

W kolejnych latach pojawił się między innymi:

Konon wziął udział w prywatnej audiencji z Janem Pawłem II, o którą zabiegał sam Wojtyła (mimo że nie żył już od roku). Ze względu na rangę tego wydarzenia, służby specjalne, by ukryć spotkanie z Ojcem Świętym, sfingowały jego udział w programie Tok2Szok w TV4. 14.01.2007 roku powstał reportaż w Superwizjerze, poświęcony osobie Krzysztofa, zapowiedziany na kanale nadawczym TVN. W tym samym roku Ksiek udzielił wywiadu dla leszno.tv. Podczas pracy przy filmie Ciacho miał problem z zapamiętaniem krótkiego tekstu, dlatego część sceny improwizował. Według relacji osób z jego otoczenia (o czym donosił towarzyszący mu wówczasAxelio) po zdjęciach zabrał karton napoju jabłkowego i dwie butelki alkoholu przygotowane dla ekipy. Na premierze filmu piosenkarka Natalia Lesz (tak, była taka) miała zaszczyt doświadczyć bliskości prezydenckiego brudu spod paznokci - uwieczniono ich, pozujących na ściance podczas premiery filmu.
Kibice Korony Kielce przygotowali oprawę z jego wizerunkiem i hasłem: „Nie będzie niczego! Nie będzie kibiców, nie będzie rac, nie będzie opraw, nie będzie dopingu”. Transparent nie został wpuszczony na stadion, ponieważ uznano go za polityczny.

Rola w Uniwersum

Kononowicz stanowił główne jądro Uniwersum. Bez niego nie byłoby niczego, z nim również często nie było niczego. Kolejni redaktorzy zmieniali sposób filmowania i dystrybucji materiałów, lecz podstawowym źródłem wydarzeń pozostawały jego konflikty, donosy, przemówienia, relacja z Majorem oraz codzienność Belwederu.


Wielki Wybuch i prafilmy

Pierwszy okres, obejmujący lata 2006–2012, koncentrował się na działalności politycznej. Głównym producentem był Adam Czeczetkowicz, a w otoczeniu kandydata działali Marek Czerniawski, Krzysztof "Niemiecki" Niewiński, Marek Kulesza i Rafał "Zielony" Kosno. Po wygaśnięciu ogólnopolskiej mody zaczęły powstawać prafilmy: interwencje obywatelskie, wyprawy na wysypiska, komentarze polityczne i materiały z życia rodziny. Pojawiły się podstawowe składniki późniejszego Uniwersum: przekonanie Kononowicza o własnym autorytecie, konflikty z urzędami, wydawanie poleceń redaktorom oraz łatwość przechodzenia od przyjaźni do donosu.
Lata 2011–2013 przyniosły filmy ukazujące biedę rodziny, walkę z MOPR-em i próby odzyskania Bogumiła z placówki. Śmierć Leonardy oraz Bogumiła zakończyła rodzinną epokę Szkolnej.


Kino Niemieckie i przybycie Majora

W 2015 roku Krzysztof Niewiński wznowił regularną produkcję na kanale Kononowicz w olejku lub pomidorkach. Materiały obejmowały testy konserw rybnych, przemówienia oraz narzekania gospodarza na biedę i brak pracy. W domu zamieszkał Wojciech Suchodolski, znany później jako Major. Początkowo występował w tle, z czasem stał się drugim jądrem Uniwersum. Filmy z udziałem dwóch współlokatorów, w tym Libacja na Szkolnej 17 i seria dotycząca Bombasu, rozpoczęły najważniejszy okres rozwoju widowiska.

Relacja Kononowicza z Majorem łączyła zależność, przywiązanie, wzajemną przemoc i ciągłe kłótnie boże. Gospodarz oczekiwał od lokatora pracy przy domu, oddawania części darów oraz podporządkowania się jego zarządzeniom, pisał na niego zawiadomienia dotyczące alkoholu, rozpuszczalnika i zachowania na posesji. Jednocześnie obawiał się samotności a także próbował sprowadzać go z kolejnych wypraw.. Major odpowiadał wyzwiskami, groził wyprowadzkami i ucieczkami w środki oburzające.


Era Mexicano i Jan Łoś

Na początku 2017 roku głównym redaktorem został Jarosław „Mexicano” Andrzejewski. Rozwój transmisji na żywo, donejtów oraz paczek od widzów zamieniał Szkolną w dengregoladę, bo Kononowicz szybko zrozumiał, że obecność widzów może przynosić żywność, pieniądze i pomoc przy posesji. Wprowadził niepisaną zasadę, według której Uniwersum nie odwiedzało się z pustymi rękami. Każdy gość po przekroczeniu bramki miał dług wobec Prezydenta i powinien rąbać drewko, kosić trawę albo dostarczyć mleczko.

W tym okresie powstały:

Kononowicz wielokrotnie spierdalał Mexicano ze stanowiska, odbierał mu prawo do nagrywania, po czym przywracał go po kolejnej zgodzie. Konflikt osiągnął szczyt podczas najazdu Szkolnej na Boboli i serii Historia z Knurem. Później obaj ponownie piłowali drzewko w chwilowej zgodzie.

Pod koniec 2018 roku za sprawą Niemieckiego do Uniwersum trafił również Jan Łoś. W marcu 2019 roku, podczas kolejnego kryzysu w relacji z Majorem, Kononowicz zaczął przedstawiać Janka jako potencjalnego nowego lokatora i pracownika Belwederu. Łoś rzeczywiście sprzątał posesję, rąbał drewko i wykonywał część obowiązków zaniedbywanych przez Suchodolskiego, co szybko uczyniło go konkurentem Majora. Jednocześnie sam był regularnie spierdalany ze stanowiska po kolejnych libacjach i konfliktach z Gospodarzem. W maju 2019 roku Kononowicz zaangażował swoje Biuro Interwencji Obywatelskich w aferę łosiową, próbując interweniować w sprawach mieszkaniowych rodziny Janka. Relacja szybko jednak przeszła od pomagania do kolejnych konfliktów. Gdy w 2020 roku wokół Łosia, Teresy i Wiesława powstało właściwie osobne Uniwersum skupione wokół Rzemieślniczej, Kononowicz kilkukrotnie urządzał najazdy warmiańskie na Magazyn Łosiów, często podpuszczany spreparowanymi donejtami wykorzystującymi głos Wiesława. Dawny kandydat na następcę Majora stał się więc ostatecznie jednym z nielicznych bohaterów, którzy potrafili funkcjonować poza Szkolną i chwilowo stworzyć dla niej konkurencyjną odnogę Uniwersum.


Redaktorzy, kanały i kontrola dostępu

Wokół Szkolnej pojawiali się kolejni twórcy: Paweł i Beata z Lublina, Natalia, Marcin "Fiodorczuk" Topczewski, Pato, Loki, US17, Vincent Vega oraz inni redaktorzy epizodyczni. Spośród redaktorów tego okresu szczególną pozycję zdobył Marcin „Fiodorczuk” Topczewski, który pojawił się na Szkolnej w listopadzie 2018 roku, podczas kryzysu alkoholowego Mexicana. W przeciwieństwie do wielu innych nagrywających nie pozwalał Kononowiczowi łatwo narzucać sobie roli podległego pracownika. Potrafił otwarcie punktować jego kłamstwa, wybuchy i bezpodstawne oskarżenia, a kolejne spierdolenia Fiodora ze stanowiska zwykle kończyły się szybkim powrotem po następnym pogodzeniu. Najgłośniejszym przykładem tej relacji była SzkolnaGate, podczas której Fiodor przez kilkanaście minut jechał po Kononowiczu za oskarżenia o pieniądze z lajtów, podawanie cudzych numerów telefonu i bezkrytyczne słuchanie widzów. Z jego kadencji pochodziły również mobilne lajty, Najazd Szkolnej na Boboli oraz Złoty Lajt Fiodorczuka. Relację zakończyła w styczniu 2020 roku afera kokokolowa. Kononowicz oskarżył Nadredaktora o kradzież litrowej butelki Coca-Coli, po czym Fiodor – tym razem na serio – opuścił stanowisko i przestał regularnie nagrywać na Szkolnej. Absurdalny finał jednej z najważniejszych redaktorskich kadencji stał się jednym z najbardziej szkolniackich zakończeń współpracy Gospodarza z redaktorem.
Kononowicz próbował traktować wspomnianych redaktorów epizodycznych jak podległych pracowników własnej telewizji. Zgoda na nagrywanie mogła zostać cofnięta po krytycznym materiale, konflikcie o pieniądze albo odmowie wykonania polecenia. Standardową karą było spierdolenie ze stanowiska, natomiast drogą powrotu stawały się przeprosiny, zakupy i kolejne rąbanie drzewka. Konon nie posiadał pełnej wiedzy o funkcjonowaniu kanałów ani monetyzacji. Łatwo przekazywał hasła, dokumenty i zgodę osobom przedstawiającym się jako pomocnicy. Później oskarżał je o kradzież kont, materiałów lub należnych pieniędzy.


Powstanie systemu Mlecznego Człowieka

Odejście Fiodora po aferze kokokolowej usunęło ze Szkolnej jednego z ostatnich silnych, niezależnych redaktorów, który otwarcie przeciwstawiał się zarówno fanaberiom Krzysia, jak i rosnącym wpływom środowiska przyszłej Centrali z Bielska. W Uniwersum utrwaliła się opinia, że gdyby Nadredaktor pozostał na stanowisku, późniejsze przejęcie produkcji przez lateksy mogłoby wyglądać zupełnie inaczej.
W otoczeniu Szkolnej Sławomir Nowak pojawił się pod koniec 2018 albo na początku 2019 roku. Zaczynał jako widz przesyłający paczki, sprzęt elektroniczny i pieniądze. Następnie przyjechał do Białegostoku, pomagał przy komputerach oraz uczestniczył w kilku transmisjach. Według jego późniejszej relacji fascynowała go nieprzewidywalność Kononowicza oraz absurd wydarzeń rozgrywających się w Belwederze. Przez obserwatorów Uniwersum był nazywany psychofanem Szkolnej.
Kononowicz przyjął kolejnego komputerowca podobnie jak wcześniejszych redaktorów: uznał go za pracownika własnej telewizji, któremu można wydawać polecenia, a następnie mieszać z gównem, jeśli przestanie odpowiadać. Sławek znosił wyzwiska i gwałtowne zachowanie Gospodarza, dzięki czemu zyskał dostęp szerszy od większości poprzedników. W urządzeniach na Szkolnej pojawiło się oprogramowanie do zdalnej obsługi, zaś na posesji rozbudowano monitoring. Nowak mógł obserwować otoczenie Belwederu i zabezpieczać nagrania bez przebywania w Białymstoku.
25 czerwca 2020 roku rozpoczął działalność kanał Mleczny Człowiek. Pierwsze filmy opublikowano 4 lipca. Po zakończeniu działalności kanału Kononowicz Orginal nowa platforma stała się głównym miejscem publikowania materiałów z Krzysiem-Misiem (oraz Majorem, który z czasem występował raczej gościnnie). Sławek odpowiadał za montaż, tytuły, publikację i kontakty z zapleczem, natomiast funkcję redaktora terenowego objął Jarosław Zalewski, znany jako Jacek od psa Arona.
Nowak przedstawiał później współpracę jako wspólne przedsięwzięcie. Twierdził, że Kononowicz udostępnił wizerunek w zamian za utrzymanie, opłacanie rachunków, zakupy i remonty. Według jego wersji Gospodarz sam domagał się nagrywania oraz interesował się sławą i pieniędzmi. Mariola Nowak podczas postępowania sądowego również twierdziła, że każdy materiał powstawał za zgodą Kononowicza. Opis kanału głosił natomiast, że Aron nagrywał „na prośbę Krzysztofa”.
Kononowicz rzeczywiście chętnie występował, inicjował exposé i wzywał redaktora, gdy chciał przemówić do narodu. Zgoda dotyczyła jednak najczęściej samego postawienia telefonu przed jego łypą. Nie posiadał pełnej wiedzy o montażu, przychodach, prawach do materiałów ani sposobie zarządzania kanałami. Kiedy był niezadowolony z opublikowanego filmu albo nie otrzymywał oczekiwanych pieniędzy, wracał do oskarżeń o okradanie, przejęcie kanału i działanie bez jego zgody.


Zdrowie i przedstawianie współpracy jako opieki

Sławek i Aron twierdzili, że namawiali Kononowicza do leczenia cukrzycy, hospitalizacji albo nawet na to, by pozwolił służbom medycznym przejść przez próg. Zaplecze Mlecznego Człowieka miało finansować wybrane usługi, wszelakie sprzątanie i remonty. Kononowicz często odmawiał wyjazdu do szpitala, zdejmował opatrunki, ignorował zalecenia żywieniowe oraz obawiał się umieszczenia w DPS-ie lub Choroszczy. W dokumentacji przedstawionej podczas późniejszego postępowania znalazły się rozmowy, w których Sławek i Aron mieli odmawiać dalszego nagrywania do czasu umycia się przez Gospodarza albo przyjęcia pomocy. Materiały pochodziły ze strony związanej z Mleczną Ekipą i służyły jej obronie, pokazując przy tym, że nagrywanie posiadało dla Kononowicza wartość negocjacyjną: domagał się obecności kamery, natomiast zaplecze mogło uzależniać publikację od wykonania określonych zaleceń.

Krytycy działalności kanału twierdzili, że pomoc pozostawała połączona z produkowaniem oraz monetyzowaniem materiałów ukazujących chorobę, brud i upokorzenie gnijącego w barłogu Krzyśka. Ponadto wskazywano na zależność Kononowicza (pogarszający się stan zdrowia oraz paniczny lęk przed samotnością), którą był manipulowany. Sławek odpowiadał, że Kononowicz świadomie chciał być nagrywany, a bez przychodów z filmów nie miałby opłaconych rachunków ani części usług. Sam Konon nie stworzył jednolitej wersji własnego stanowiska. W zależności od rozmówcy przedstawiał Mleczną Ekipę jako złodziei, przyjaciół, pracowników albo jedynych ludzi, którzy dla jego przyjeżdżają.

Koniec współpracy

27 grudnia 2024 roku Kononowicz znalazł się w szpitalu. Aron odwiedzał go w placówce i nagrywał komunikaty dotyczące jego stanu, choć nie był osobą upoważnioną do uzyskiwania pełnych informacji medycznych (przez dłuższy czas był nim Zielony). Po przeniesieniu Gospodarza do hospicjum ograniczono dostęp osobom związanym z internetową działalnością. Sławek nie został powiadomiony bezpośrednio o śmierci wieloletniego bohatera kanału i dowiedział się o niej 6 marca 2025 roku z publikacji medialnych.

Relacja Kononowicza z właścicielem Mlecznego Człowieka oraz Aronem nie mieściła się w prostym podziale na zgodną współpracę i całkowite ubezwłasnowolnienie. Gospodarz aktywnie zabiegał o nagrywanie, sławę i materialne korzyści, lecz nie kontrolował infrastruktury zbudowanej wokół własnego wizerunku. Sławek zarządzał systemem zdalnie, Aron obsługiwał go na miejscu, zaś Kononowicz zachowywał ostatni symboliczny przywilej Prezydenta: mógł każdego spierdolić ze stanowiska. Praktyka pokazywała, że po kilku dniach zwykle potrzebował przywrócić wyrzuconego pracownika, bo w innym przypadku pozostałby sam jak palec.


Stosunek do Sławomira Nowaka

Opisując stosunek Krzysztofa Kononowicza do osób postronnych należy mieć na uwadze fakt, że opis powstał w oparciu o obserwację i to głównie perspektywy ukazanej na filmach/dostępnej w przestrzeni publicznej a także takiej, na którą wpływ mogły mieć osoby lub wydarzenia mające miejsce w danej sytuacji. Nieznane są dokładne, szczere i prywatne odczucia żadnej ze stron. Nawet jeśli takowe by się pojawiły, i tak będą dotyczyć wyłącznie jednej strony, ponieważ Kononowicz już nigdy nie będzie miał możliwości się wypowiedzieć we własnym imieniu.

Sławek funkcjonował w życiu Kononowicza głównie jako głos w telefonie i niewidzialny kierownik zaplecza. Administrował urządzenia, rzadko pojawiając się osobiście na Szkolnej, lecz decydując o publikacji materiałów. Regularnie kontaktował się z Aronem i obserwował posesję przez monitoring.
Konon wiedział, że Nowak zarządza Mlecznym Człowiekiem, choć nie rozumiał dokładnego podziału przychodów ani technicznego sposobu funkcjonowania kanału (nawet mimo wyjaśnienia mechanizmu funkcjonowania Jutuby, Kononowicz i tak mógłby tego nie pojąć, czemu nie należy się dziwić). Stosunek Ksieka opierał się na interesownej akceptacji z elementami złości i buntu (należy zaznaczyć, że pseudonimy „Srrrawek” i „Sraaadek” zostały nadane Nowakowi przez Krzysztofa). Regularne zakupy, opłacane usługi, sprzęt i poczucie ochrony przemawiały za utrzymaniem układu. Jednocześnie Gospodarz uważał, że Sławek powinien wykonywać jego zarządzenia jako podległy komputerowiec. Zależność od Centrali nie odebrała mu charakterystycznej skłonności do wypowiadania przyjaźni, odwoływania zgód czy uruchamiania machiny donosowej.
Najwyraźniej ujawniło się to podczas przewrotu na Szkolnej we wrześniu 2021 roku. Po rozmowach z Olgierdano i Pawłem z Knyszyna Kononowicz zgodził się na odłączenie TeamViewera oraz odebranie Sławkowi dostępu do części urządzeń i kamer. Zapowiedział własny kanał, zażądał zwrotu pieniędzy z reklam i włączył Bielską Centralę do pocztu frajerów spod bramki. W kolejnych dniach jego stanowisko miękło. Bez stałej obecności przeciwników Sławka, dostaw zakupów czy jakiegokolwiek redaktora terenowego wrócił do wcześniejszego układu, który był dla niego zwyczajnie bardziej wygodny.

Zmiana frontu nie zakończyła podejrzeń. 9 lipca 2022 roku Kononowicz ponownie zarzucił Sławkowi, Aronowi i Geremkowi okradanie oraz zażądał ujawnienia rachunków bankowych i dochodów z Mlecznego Człowieka. Podczas procesu Sławka z Olgierdano, na który został przywieziony 25 lipca, odmówił jednak składania zeznań przeciwko właścicielowi kanału. Nie oznaczało to trwałej lojalności. Konon potrafił jednego dnia zapowiedzieć prokuraturę, następnego bronić Sławka przed hejterami, a później ponownie pytać, gdzie są jego pieniądze. W późniejszych materiałach Sławek przedstawiał podobne zachowanie jako dowód samodzielności Kononowicza. Krytycy systemu widzieli w kolejnych powrotach skutek zależności od dostaw, dostępu do publikacji i ludzi obsługujących Belweder. Obie interpretacje dotykają części zachowanych materiałów: Kononowicz umiał stanowczo odmówić, lecz nie potrafił samodzielnie utrzymać kanału i codziennego zaplecza administracyjnego.


Stosunek do Jarosława Zalewskiego

Relacja z Aronem miała inny charakter, ponieważ rozgrywała się codziennie i bezpośrednio na posesji. Zalewski nagrywał, otwierał paczki, woził Gospodarza oraz dostarczał zakupy. Zajmował się również sprzątaniem, drobnymi naprawami i pośredniczeniem w kontaktach ze Sławkiem. Według ujawnionego zeznania Marioli Nowak otrzymywał wynagrodzenie jako operator telefonu. Sam przedstawiał swoją działalność jako pomoc człowiekowi, do którego poza nim niewiele osób chciało regularnie przyjeżdżać. Kononowicz traktował go jak osobistego, prezydenckiego sługę. Aron miał pojawić się na wezwanie, przywieźć mleczko, zapalić w piecu i nagrać exposé, a za niewykonanie rozkazu dostawał miano psa, menela albo pijaczyny i bywał spierdalany ze stanowiska. Gniew nie trwał długo, ponieważ jego nieobecność oznaczała brak kamery, zakupów oraz rozmówcy (a Krzysztof bał się samotności jak nikt). Po kilku dniach Gospodarz zaczynał dzwonić, szlochać, lamentować i prosić o powrót.

Pierwszy poważny rozłam nastąpił podczas wspomnianego wcześniej przewrotu z września 2021 roku. Aron oznajmił, że nie chce mieć więcej do czynienia ani z Kononowiczem, ani ze Sławkiem. 10 września wrócił na stanowisko za zgodą Prezydenta, a 13 września ponownie nagrywał. Podobny cykl powtarzał się po śmierci Majora, gdy Zalewski coraz częściej próbował stawiać granice, ogłaszał kilkudniowe przerwy i za każdym razem wracał.
Kononowicz próbował zachować symboliczną władzę nad nagrywaniem. Zapowiadał materiały przeciwko mlecznej ekipie, żądał kierowania kamery na wybrane osoby i oczekiwał natychmiastowej publikacji. Aron podczas jednej z rozmów miał odpowiedzieć: „A nagrywaj, nikt ci tego nie wrzuci”. Wypowiedź odsłaniała rzeczywisty podział kompetencji. Konon mógł przemawiać do telefonu, Zalewski decydował o przekazaniu pliku, zaś ostatnie słowo należało do administratora kanału. Faktem jednak jest, że zależność od Zalewskiego była wyraźna jeszcze przed śmiercią Majora. 28 grudnia 2022 roku Jacek przyniósł na Szkolną wydruki połączeń, z których wynikało, że Kononowicz potrafił wydzwaniać do niego około trzeciej lub czwartej nad ranem po kilkadziesiąt, a nawet blisko sto razy pod rząd. Gospodarz próbował usprawiedliwiać nocny terror telefoniczny kolejnymi nagłymi zdarzeniami, ale ostatecznie wyjaśnił rzecz najprościej – stwierdził, że „kocha Jacka jak przyjaciela”. Dobrze pokazywało to paradoks ich relacji: człowiek regularnie wyzywany od psów i meneli był jednocześnie jedną z osób, których obecności Kononowicz najbardziej potrzebował. Wpływ Jarka na aktualne stanowisko Krzysia szczególnie dobrze ujawnił się podczas trzeciej afery cukrzycowej w maju 2022 roku. Po hospitalizacji Gospodarz początkowo skarżył się Pawłowi z Warszawy na opiekunów, lecz dwa dni później siedział już przed kamerą Arona i wraz z mleczną ekipą jechał po człowieku, który zawiózł go do szpitala. Zalewski zwrócił się wówczas do Barneja słowami, że sam również mógłby coś „pokombinować”, bo „Krzysiek wszystko powie”.
Relację spajało mleko. We wrześniu 2024 roku, po sporze dotyczącym oranżady i kolejnych wyzwiskach, Aron przez dziewięć dni ograniczał wizyty. Kononowicz wydzwaniał do niego, wielokrotnie powtarzając „proszę ciebie, przyjedź” i uzależniając zgodę od przywiezienia mleczka. Zalewski przyjechał 21 września, wylał butelkę na oczach Gospodarza i oddał klucz do bram Belwederu. Konon próbował uderzyć go kulą, wygonił z posesji, po czym jeszcze tego samego dnia wznowił telefoniczne negocjacje. 28 września Aron wrócił z bagażnikiem zakupów. Ten sam rozłam przyniósł jeden z najbardziej absurdalnych epizodów ich późnej relacji – Anielę. Obrażony Aron zaczął podczas rozmów telefonicznych zmieniać głos i podszywać się pod własną, rzekomo 24-letnią córkę. Kononowicz przez kilka dni prowadził z fikcyjną kobietą pełnoprawne rozmowy, kłócił się z nią, przepraszał ją, następnie łączył w jedną postać z Agatką i innymi kobietami ze swoich wcześniejszych opowieści. Po powrocie Jarka nie potrafił już konsekwentnie zdecydować, czy Aniela istnieje, czy jest oszustką, a w październiku uwierzył nawet, że studiuje prawo i chce zostać policjantką. Wątek był jednym z rzadkich przypadków, kiedy zwykle statywujący Zalewski sam stworzył dłuższą fabułę, wykorzystując łatwowierność Gospodarza.

W ostatnich miesiącach życia Kononowicza zależność od Zalewskiego stała się jeszcze większa. Po śmierci Majora nie było stałego współlokatora, a pogarszająca się mobilność ograniczała samodzielne zakupy i opuszczanie posesji. Krzyś nękał Arona telefonami, żądał przyjazdu i reagował płaczem, kiedy redaktor odmawiał. Aron równocześnie nagrywał jego coraz gorszy stan oraz brał udział w próbach organizowania pomocy. Sam twierdził, że był do Krzyśka przywiązany i długo nie mógł uwierzyć w to, że ten zmarł.


Męczeństwo i pierwsza afera cukrzycowa

Latem 2020 roku Kononowicz wystąpił w Ogrodach Belwederskich w koronie cierniowej. Ogłosił, że bierze na siebie grzechy Polski, jest męczennikiem i może zostać spalony na chruście. Wydarzenie stworzyło motyw Warmiańskiego Chrystusa oraz przyszłej beatyfikacji. We wrześniu 2020 roku jego stan gwałtownie się pogorszył wskutek bardzo wysokiego poziomu glukozy. Major zawiadomił Pawła z Warszawy, który przyjechał do Białegostoku i wezwał karetkę. Według przekazu J00ra Prezydent posiadał około „600 syprukcji cukrzycy”.
Po hospitalizacji Kononowicz wrócił znacznie osłabiony. Wymagał pomocy pielęgniarskiej i leczenia odleżyny na pośladku. Nie przestrzegał stale zaleceń żywieniowych, wracając do mleka, słodkich napojów i bomb cukrowych. Doprowadziło to do kolejnych afer cukrzycowych.

Męczennik przyjmuje na siebie grzechy Polski i całego świata
oraz godzi się być spalonym na chruście

Wojna antylateksowa

Kononowicz zajmował szczególną pozycję w wojnie antylateksowej. Spór formalnie toczył się między przeciwnikami Sławka a zapleczem Mlecznego Człowieka, lecz jego najważniejszym przedmiotem pozostawał dostęp do Gospodarza (i jego lokatora) oraz przedstawiania jego sytuacji jako zgodnej współpracy albo internetowej eksploatacji.
Krzysztof nie był wyłącznie biernym łupem obu obozów. Podczas kolejnych buntów żądał dokumentów, zgadzał się na wizyty przeciwników Centrali, składał zawiadomienia i nagrywał exposé przeciwko Sławkowi. Kiedy odzyskiwał kamerę i kontakt z redaktorem terenowym, potrafił odwołać wcześniejsze zarzuty oraz potępić ludzi, którzy jeszcze kilka dni wcześniej mieli go wyzwalać. Każda strona wykorzystywała jego aktualne wypowiedzi jako dowód ostateczny. Antylateksy publikowały skargi na brak pieniędzy i opieki. Mleczna Ekipa odpowiadała nagraniami pełnej lodówki, zakupów oraz deklaracjami Kononowicza, że posiada pomoc i sam chce występować w internecie. Wypowiedzi powstawały w różnych sytuacjach i pod wpływem różnych rozmówców, dlatego żadna pojedyncza nie przedstawiała całej relacji Ksieka z systemem Mlecznego Człowieka.

Po 2022 roku ciężar wojny przesuwał się z bramki Belwederu do mediów i instytucji. „Sprawa dla reportera”, interwencje MOPR-u oraz zainteresowanie RPO i KRRiT dotyczyły granicy między prawem dorosłego człowieka do podejmowania własnych decyzji a wykorzystywaniem jego nieporadności. Kononowicz sprzeciwiał się umieszczeniu w placówce i bronił możliwości nagrywania, zarazem regularnie skarżąc się na osoby zarządzające jego kanałem. W 2024 roku, podczas afery moprowo-szpitalnej, sam Gospodarz miał już ograniczony wpływ na przebieg wojny informacyjnej. Przeciwnicy Centrali publikowali korespondencję Kacpra i materiały dotyczące jego zdrowia, natomiast Mleczna Ekipa odpowiadała komunikatami oraz nagraniami mającymi wykazać dobrowolność współpracy. Kononowicz nadal próbował wracać do Belwederu, odmawiał dłuższego leczenia, domagając się obecności kamery.


Stosunek do Łukasza Wójcika

Relacja18) z Łukaszem „Olgierdano” Wójcikiem miała krótki okres bezpośredniej współpracy i znacznie dłuższy etap działań podejmowanych wokół sprawy związanej z Kononowiczem, głównie skupiając się na okresie po jego śmierci. Olo nigdy nie został stałym redaktorem (w tej roli występował epizodycznie, zaledwie kilka razy) i wchodził na Szkolną podczas buntów przeciwko Centrali, przynosił dokumenty, próbując uruchamiać działania instytucjonalne. Kononowicz przyjmował podobną pomoc, dopóki ta odpowiadała jego aktualnym interesom.
Pierwsze potwierdzone spotkanie nastąpiło 5 września 2021 roku podczas Przewrotu na Szkolnej. Wójcik przyjechał z Pawłem z Knyszyna i wyjaśniał mieszkańcom sposób funkcjonowania Mlecznego Człowieka, zdalnego dostępu do komputerów, monitoringu oraz kanałów. Kononowicz zgodził się na odinstalowanie TeamViewera i ograniczenie dostępu Sławka do części urządzeń19). W pierwszych dniach przewrotu Krzysztof traktował Olgierdano jak człowieka mogącego wyzwolić jego funkcjonowanie w internecie spod zarządu Bielskiej Centrali. Przyjął utworzony przez Wójcika kanał Krzysztof Warmianin, zapowiedział spierdolenie Arona ze stanowiska, zażądał rozliczenia przychodów i wygnał Sławka z Białegostoku20). Sojusz opierał się jednak na bieżącej obecności puczystów. Kiedy Wójcik zaczął wycofywać się z Jutuby, a pod Belweder wróciło zaplecze Mlecznego Człowieka, Prezydent ponownie zmienił front.
12 września na Mlecznym Człowieku pojawiło się exposé, w którym Kononowicz oskarżał Olgierdano i Fiodora o „ubiczowanie, przybicie gwoździami i ukrzyżowanie”. Religijna skala zarzutu pasowała do Warmiańskiego Chrystusa, choć z rzeczywistym przebiegiem kilkudniowej wizyty miała niewiele wspólnego. W ciągu tygodnia Wójcik przeszedł w prezydenckiej narracji drogę od wyzwoliciela Szkolnej do kolejnego hejtera pragnącego zguby Gospodarza. Exposé nie zakończyło kontaktu. 15 stycznia 2022 roku Olo ponownie zjawił się przy Szkolnej. Kononowicz opowiadał mu wówczas o planowanej inwazji na Józefa Kosno. Nie uwierzył również w autentyczność spreparowanego filmu, którym Rafał Kosno próbował zdyskredytować Ola.
25 stycznia Olgierdano przywiózł zamówioną przez Kononowicza „teczkę” z materiałami dotyczącymi Sławka. Namawiał Gospodarza do oficjalnego zawiadomienia organów ścigania. Podczas telefonicznej rozmowy z Centralą Konon zaprzeczył, jakoby posiadał jakiekolwiek kwity, chociaż leżały już przed nim. Następnie pojechał z Wójcikiem i kierowcą na III Komisariat Policji, gdzie zgłaszano sprawę wycieku intymnego nagrania Majora.

Krzysztof wykorzystywał więc Olgierdano jako przeciwwagę dla Sławka, kiedy chciał odzyskać kontrolę nad kanałem, postraszyć Centralę prokuraturą albo zdobyć informacje o jej działalności. Nie przekazał mu jednak trwałego prawa do występowania w swoim imieniu. Kononowicz mógł przyjąć teczkę od Ola, po czym przed kamerą Mlecznego Człowieka ponownie nazywać go hejterem i jechać jak masełkiem po chlebku. W maju 2022 roku Wójcik otrzymał informację o pogarszającym się stanie zdrowia Kononowicza i poprosił Pawła z Warszawy o interwencję. Doprowadziło to do trzeciej afery cukrzycowej oraz hospitalizacji Gospodarza z poziomem glukozy wynoszącym około 550 mg/dl. Po powrocie Kononowicz wystąpił przeciwko ludziom, którzy zawieźli go do szpitala, i ponownie poparł zaplecze Mlecznego Człowieka.

Podobna niejednoznaczność miała miejsce podczas procesu Sławomira Nowaka przeciwko Wójcikowi. 25 lipca 2022 roku Kononowicz został przywieziony do Bielska-Białej, lecz odmówił składania zeznań przeciwko Sławkowi. Nie stanął też jednoznacznie po stronie Olgierdano, mimo wcześniejszych skarg na okradanie i własnych żądań ujawnienia przychodów z kanału. Jesienią 2022 roku Wójcik i Jakub Szczęsny doprowadzili do zainteresowania sprawą programu Sprawa dla reportera. Kononowicz wystąpił po przeciwnej stronie sporu, zapewniał, że posiada opiekę, a interweniujących w jego sprawie nazwał „czubkami”.21). Była to najbardziej jednoznaczna publiczna odmowa przyjęcia pomocy oferowanej przez Wójcika.

Od tego okresu aktywność Ola coraz rzadziej opierała się na osobistym kontakcie z Gospodarzem. Nie ma potwierdzenia regularnych wizyt Wójcika na Szkolnej po zimie 2022 roku. Olo działał przez MOPR, media, policję, prokuraturę i osoby posiadające dostęp do Belwederu. W 2024 roku otrzymał od Kacpra Węgrzynowskiego korespondencję pochodzącą z zaplecza Mlecznej Ekipy, którą publikował podczas afery MOPR-owo-szpitalnej. W lipcu udostępnił również rozmowę przeprowadzoną z Kononowiczem przez znajomego działającego incognito. Gospodarz skarżył się w niej na brak jedzenia i pomocy, lecz nie rozmawiał bezpośrednio z Wójcikiem.

Po śmierci Kononowicza Łukasz występował w mediach jako osoba nagłaśniająca jego sprawę i przekazał prokuraturze obszerne zawiadomienie. Stał się przy tym rzecznikiem własnej oceny wydarzeń na Szkolnej, podczas gdy sam Kononowicz za życia naprzemiennie przyjmował jego pomoc, odrzucał ją i wykorzystywał jako straszak na Centralę. Stosunku Kononowicza do Olgierdano nie da się więc zamknąć w prostym podziale. Olo był dla niego chwilowym redaktorem, informatorem oraz dostawcą kwitów, ale gdy w pobliżu pojawiała się mleczna ekipa z kamerą, zakupami i własną wersją wydarzeń - Olo ponownie stawał się po prostu Oregano, hejterem albo człowiekiem przeznaczonym do spierdolenia ze stanowiska.


Afery i inne wydarzenia poboczne

Oczywistym jest, że Kononowicz przeżył w swoim życiu o wiele więcej niż to, co zostało opisane na jego profilu. Wszystkie afery, w których brał udział, znajdują się w spisie afer oraz w spisie wydarzeń. Nie zostały zawarte tutaj z powodu ich ilości i rozległości.


Śmierć Majora i samotny Gospodarz

Major opuścił Białystok i zamieszkał u Jacka "Dryblasa" Harasa w Sędziszowie. Zmarł 19 czerwca 2023 roku. Kononowicz początkowo reagował w sposób zmienny: lamentował po utracie wieloletniego współlokatora, wygłaszał pretensje dotyczące jego rzeczy, później uczestniczył w pogrzebie i wielokrotnie nie dawał wiary, że jego ukochany… przyjaciel nie żyje. Sugerował nawet, że Wojtek sfingował swoją śmierć, a w trumnie pochowano wypchaną lalkę.
Śmierć Majora pozbawiła Uniwersum drugiego jądra. Próbowano wprowadzać lokatorów zastępczych, między innymi Geremka i Adaśka, lecz żadna relacja nie odtworzyła bombasko-warmiańskiej dynamiki.

Materiały coraz częściej ukazywały siedzącego albo leżącego Kononowicza. Gospodarz stawał się mniej samodzielny, gorzej się poruszał i wymagał pomocy przy podstawowych czynnościach. Zarządzanie Uniwersum przesunęło się jeszcze wyraźniej w stronę osób kontrolujących kanał.


Afera MOPR-owo-szpitalna

W marcu 2024 roku narastający problem ran, cukrzycy i higieny doprowadził do afery MOPR-owo-szpitalnej. Kononowicza odwiedzał opłacany ratownik medyczny Kacper Węgrzynowski, którego na kanale przedstawiano jako prywatnego lekarza. 28 marca Konon trafił do szpitala, z którego wypisał się na własne żądanie. Następnego dnia został odnaleziony przez Piotra WSW i odwieziony na Szkolną. W wydarzeniach uczestniczyła również Katarzyna Siewierska.

Afera ujawniła część komunikacji zaplecza Mlecznego Człowieka, zły stan domu, wygląd Kononowicza oraz spory dotyczące sposobu przedstawiania jego zdrowia. On sam odrzucał dłuższe leczenie, zarzucał lekarzom chęć uwięzienia i domagał się powrotu do Belwederu.


Druga afera szpitalna i śmierć

27 grudnia 2024 roku Kononowicz ponownie trafił do szpitala. Rozpoznawano między innymi zapalenie płuc oraz powikłania związane z nieleczoną albo niewłaściwie kontrolowaną cukrzycą. Jego stan nie pozwolił na powrót do domu. Podczas hospitalizacji wybuchł konflikt o dostęp do informacji i możliwość odwiedzin. Osoby z różnych stron Uniwersum publikowały sprzeczne komunikaty, oskarżając się o blokowanie kontaktu, wykorzystywanie pacjenta i przygotowywanie narracji na wypadek jego śmierci.

Kononowicz został przeniesiony do hospicjum przy ulicy Jana III Sobieskiego w Białymstoku. Placówka ograniczyła przekazywanie informacji osobom postronnym i nie zezwalała na swobodne odwiedziny, co miało chronić pacjenta przed zainteresowaniem internetowym. Zmarł 6 marca 2025 roku w wieku 62 lat. Informację potwierdził Miejski Ośrodek Pomocy Rodzinie oraz rzeczniczka prezydenta Białegostoku. Sławek dowiedział się o śmierci swojego wieloletniego podopiecznego z publikacji medialnych. Zielony za to do ostatnich chwil dawał do zrozumienia na swoim jutubowym kanale nadawczym, że nie wierzy w fejkowe informacje o śmierci Kononowicza, strasząc odpowiedzialnością karno-sądową (cyt., pisownia oryginalna: „Hieny cmentarne dla wy$wietleń monetyzują śmierć Kononowicza w stylu „zmarzł dzisiaj w nocy”, pomimo że Hospicjum nie udziela nikomu oficjalnie żadnych informacji. Art. 266 (…)”), a na komentarz jednego z widzów z zapytaniem: „A rzeczniczka prezydenta Białegostoku złamała prawo?” odpowiedział: „A była upoważniona?”.
Data zgonu znajdowała się dzień obok daty umieszczonej na tablicy nagrobkowej, którą widz przysłał na Szkolną w 2023 roku. Tablica przepowiadała śmierć na 5 marca 2025 roku, co doprowadziło do kolejnego rozkwitu wątku paranormalnego. Pogrzeb odbył się 12 marca 2025 roku na cmentarzu przy ulicy św. Andrzeja Boboli. Organizacją zajęły się miejskie instytucje. Śmierć głównego jądra oraz jego pogrzeb uznaje się za zakończenie właściwego Uniwersum Szkolnej 17.

Charakterystyka

Charakterystyka ogólna

Kononowicz łączył silną potrzebę uznania z dużą podatnością na wpływ osób, które zapewniały mu uwagę, jedzenie albo obietnicę stanowiska. Oczekiwał bezwzględnego szacunku, a najmniejszą krytykę potrafił potraktować jako spisek, zdradę, a nawet próbę położenia go do ziemi. Chętnie wydawał rozkazy, rozdzielał funkcje i pozbawiał ich osoby nieposłuszne. Własne otoczenie postrzegał na wzór urzędu: redaktor był pracownikiem, widz petentem albo darczyńcą, policjant podwładnym, a Gospodarz przewodniczącym całego przedsięwzięcia. Potrafił być łatwowierny i podejrzliwy jednocześnie. Przyjmował absurdalne opowieści, jeśli odpowiadały jego potrzebom, lecz dopatrywał się kradzieży i spisku w zwyczajnych zdarzeniach. Ostatni rozmówca często uzyskiwał największy wpływ na jego aktualne stanowisko.
W określeniach społeczności dominowało przypisanie mu cech charakteru i przypadłości takich jak: niska inteligencja, głupota, brak podstawowej wiedzy o otaczającym świecie, nieuctwo, niegospodarność, brak odpowiedzialności za czyny, mitomania, megalomania, skłonność do manipulacji, konfidenctwo, pociąg do autorytarności, histeryzowanie, płacz na zawołanie, infantylność, skrajna naiwność, wyzyskiwanie, skłonność do kłamania i oszukiwania, słowotwórstwo, pewien pociąg do sadyzmu, agresja, męczeństwo, zboczenie religijne, herezja, patologiczne lenistwo, zachowania chimeryczne (fanaberie), mysofia (fetysz brudu), kompulsywne jedzenie, złodziejstwo, niezdiagnozowane choroby psychiczne, zbieractwo (chociaż w mniejszym stopniu niż Wiesiek i Tereska) oraz zezwierzęcenie.

Potężny Warmianin posiadał gargantuiczne ego, które nie znosiło najmniejszej krytyki. Najchętniej rządziłby wszystkim i wszystkimi, upierdalając głowy i spierdalając ze stanowisk. Potrafił wywąchać każdego łotra, nie umiejąc jednocześnie wywąchać własnego smrodu. Uważał się za człowieka sprawiedliwego, pobożnego i nieomylnego. Nie przeszkadzało mu to bić ludzi, kraść węgiel, narzędzia, papier toaletowy czy wybebeszać z wartościowych rzeczy samochody pozostawione na skupie złomu. Był książkowym przykładem kombinatora, co było naleciałością z epoki komunizmu i wynikiem warmiańskiego wychowania. Wytykał wszystkim nieprzestrzeganie prawa, samemu mając je gdzieś.
Traktował ludzi przedmiotowo i bez szacunku. Według niego ludzie byli jedynie po to, by rąbać mu drzewko i odśnieżać Belweder. Był chciwy, łapczywy i pazerny. Uważał, że wszystko należało mu się za darmo i wszyscy powinni mu coś dawać za przebywanie w jego towarzystwie i delektowanie się jego smrodem. Od osób, które odwiedzali posiadłość na Szkolnej wymagał składania hołdu i opłat pieniężnych lub rzeczowych. Sam nie miał zbyt wielkich wymagań - mleczko, smalec i zadowolił się nawet niewielkim dochodem, byleby wystarczył mu na dalsze opierdalanie się, bez konieczności podjęcia pracy. Podsumowując, był po prostu uosobieniem wszystkich najgorszych cech, jakie może posiadać istota żywa. Nie posiadał on żadnych zalet, stąd w Uniwersum mówiono o nim jako o „człowieku bez zalet”.


Wygląd zewnętrzny

Najbardziej rozpoznawalnym elementem wizerunku Kononowicza był turecki sweter ze spotu wyborczego. W późniejszym Uniwersum nosił liczne swetry oraz odblaskową kamizelkę BIO. Na nogach miał spodnie podciągnięte prawie pod samą szyję. Ubrania zmieniał co kilkanaście dni, nie zdejmując ich nawet do spania (również kamizelki).
Kamizelka Biura Interwencji Obywatelskich pełniła funkcję niemal urzędowego munduru. Kononowicz nosił ją podczas przemówień, interwencji, prac przy domu i niektórych uroczystości. Każda część ciała, którą posiadał, była zwykle pokryta kilkucentymetrową warstwą brudu oraz różnymi płynami ustrojowymi. Głowę zdobiła latareczka czołowa, kilkudniowy zarost oraz włosy wyglądające jakby były „nażelowane lub napastowane”, chyba, że baranek akurat zgubił wełnę. Nie należało także zapominać o okazałym, pieczołowicie hodowanym bembenie – dumie Warmianina.

Z biegiem lat jego sylwetka ulegała dużym zmianom. Otyłość brzuszna i charakterystyczny bemben ustąpiły znacznemu wychudzeniu po kolejnych hospitalizacjach oraz postępującej chorobie.


Język i słowotwórstwo

Mówił charakterystyczną gwarą łączącą elementy mowy podlaskiej, rusycyzmy, archaizmy i własne konstrukcje. Przekręcał wyrazy, zmieniał ich znaczenie i tworzył nowe formy. Jego wypowiedzi przybierały formę długich, zapętlonych przemówień. Rozpoczynał je zwykle od „Szanowne Państwo, kochani moi”, po czym wracał wielokrotnie do tych samych osób, urzędów i przewin.


Autorytaryzm

Władza interesowała go jako możliwość wydawania poleceń, karania i zwalniania ludzi. W kampanii obiecywał, że po objęciu stanowiska obywatele będą chodzić „jak w zegarku”. Na Szkolnej stworzył własny kodeks. Zakazywał zatrzymywania się przy posesji, fotografowania domu, stania pod bramką i przechodzenia bez jego zgody. Próbował kierować ruchem oraz domagał się utworzenia wokół domu strefy wyłączonej. Posiadał też pozytywny stosunek do pacyfikacji protestów – sugerował pałowanie lekarzy. W wywiadzie z dziennikarzem nie wahał się powiedzieć, że jest najlepszym polskim politykiem.

Majora chciał ubezwłasnowolnić, wysłać na przymusowe leczenie albo objąć dozorem elektronicznym, żeby móc go śledzić. Otwierał jego korespondencję, przejmował część paczek i próbował rozporządzać należącymi do niego przedmiotami.


Sadyzm

Krzysztof Kononowicz jako funkcjonariusz ORMO
pacyfikuje młodzież bandycką (1981)

Kandydat na kandydata przejawiał pociąg do sadyzmu, potęgowany dodatkowo przez jego wybuchy agresji. Jako młody człowiek ganiał z gumową pałką dzieci na placu zabaw. Głodził i bił swoje psy. Nie wahał się dać po łypie swoim oponentom i odzierać z godności innych. Wyzyskiwał alkoholika Jana Ł. do prac gospodarczych, płacąc jedzeniem i wódką. Wykorzystywał też alkoholika Jarosława A. do prac przy cięciu drzewka, płacąc drobnymi na Żubra. Znęcał się także nad swoją Suchodolskim (głównie psychicznie).

Suchodolski z limem, które nabił mu Potężny Warmianin

Dewiacje

Krzysztof posiadał zboczenia powszechnie uważane za obleśne albo nieobyczajne. Przykładowo bez żenady czule wgapiał się w odbyt psa Azora i rozprawiał o „kałku”. Wspomniany kał, nazywany też miodem ludzkim, występował w wypowiedziach Niżarłaka nagminnie. Z pasją potrafił on przez długi czas rozwodzić się o fekaliach, co można było zaobserwować np. podczas afery motylkowej i odezwy do Krzysztofa Runkota. Dla Konona zesranie się w nachy na mieście i powrót do domu autobusem był powodem do zadowolenia, niczym znalezienie 50 zł na chodniku. Ksiek potrafił wypowiadać sugestie zoofiliczne. Zdarzało się, że sugerował seks oralny z bykiem lub stosunek z psem. Do tego bardzo chętnie dywagował o kopulacji zwierząt, gdyż był to jedyny seks, jaki widział na swoje oczy.

Podczas remontu belwederskiego wielokrotnie gorszył i bulwersował Majstra Jurka, opowiadając mu np. o swoich możliwościach i prawach. Twierdził wtedy, że jest ginekologiem (dostał od widza łyżkę ginekologiczną), co uprawniało go do badań ginekologicznych każdej kobiety, a także - że syn powinien oddawać żonę swojemu ojcu do stestowania.


Donosicielstwo

Krzysztof Kononowicz smaruje kolejny donos
na świeżym powietrzu w Ogrodach Belwederskich

Krzysztof był uznawany za ojca donosu. Według jego relacji pierwsze zawiadomienie złożył będąc jeszcze w szkole podstawowej, kiedy to doniósł do kuratorium na gnębiących go kolegów. Leonarda wyznała kiedyś, że gdy Ksiek był mały, cała jego klasa poszła na wagary, a on jeden został i za karę dostał od kumpli łomot. Mówi to wiele o tym, jaki miał on charakter. Kononowicz traktował pisanie zawiadomień jako podstawowe narzędzie działalności obywatelskiej. Od zawsze pisał donosy na wszystkich i za wszystko, co spowodowało skrajną niechęć w stosunku do jego osoby. W jego własnym mniemaniu była to metoda na budowanie autorytetu. Chęć konfidenctwa była tak silna, że znając konsekwencje tegoż, potrafił poświęcić własne uzębienie i przyjąć na łypę od wściekłego Majora. Gdyby żył w czasach Chrystusa, to prawdopodobnie pierwszy podjebałby go do Rzymian za kilka dzbanów mleka.

Systematycznie odwiedzał III Komisariat Policji, nazywany w Uniwersum trójką. Zgłaszał kradzieże, groźby, telefony, obecność gości, zachowanie Majora i działania redaktorów. Dokumenty przechowywał w zimnym pokoju, a swoim ofiarom groził zamknięciem na 25 lat z zamianą na 100 zł grzywny. We wspomnianym pomieszczeniu znajdowały się też jego słynne teczki – m.in. dowody i billingi z głośnej afery widzowskiej, pismo do ministra budownictwa o zlikwidowanie płotu i donosy na Majora za olkohol i narkomanię.
Prowadził zeszyt, w którym zapisywał numery rejestracyjne samochodów i dane odwiedzających. Kolekcjonował bilingi, kopie pism oraz teczki poświęcone wrogom. Chciał, aby okolice Belwederu były strefą wyłączoną z ruchu.
Donosy Kononowicz określał jako zawiadomienia, interwencje albo obowiązek obywatelski. Major nazywał go z tego powodu ubekiem i komunistycznym chujem.

Przykładowe donosy (wyciąg z notatek policyjnych na trójce):

  • 17.01.2017 - sąsiad wącha rozpuszczalnik
  • 20.01.2017 - znajomy znajomego dzwonił pożyczyć 50 zł, zgłaszający boi się, że nie odda
  • 26.01.2017 - zgłaszający miał telefon, że najdą jego mieszkanie
  • 21.02.2017 - zgłaszający ma problem z gościem - pouczono
  • 11.04.2017 - lokator się awanturuje
  • 29.04.2017 - telefoniczne pogróżki
  • 19.05.2017 - kradzież - nie potwierdzono

Warto również zapoznać się z wątkiem: afera gospodarska.


Heretyzm

Ksiek posiadał bardzo specyficzne poglądy religijne, odstające od obecnego katolicyzmu czy prawosławia. Według niego Bóg nie był tylko kochającym ojcem, lecz swego rodzaju okrutnym satrapą. W swoich modlitwach zwracał się do Boga i do Matki Boskiej o ukaranie jego rozmaitych przewin. Prosił Boga o śmierć osoby, która kupiła jego samochód oraz o krzywdę dla rolnika Bogdana. Wielokrotnie wygłaszał klątwy pod adresem innych osób, głównie Majora i Kargula.
Ponadto wierzył w byty nadprzyrodzone – duchy czy wampiry. Szczytem herezji było posiadanie ikony z własną podobizną. Nad swoim łóżkiem porozwieszał święte obrazki, jednak najwięcej miejsca zajmowały tam plakaty z jego wizerunkiem. Nie było jasne, w jakiego boga wierzył – bliżej tu do okrutnych kultów babilońskich, azteckich czy celtyckich. Znamienne było również jego rozumienie Trójcy Świętej – jego zdaniem byli to: „Bóg Ojciec, Pan Jezus i Matka Boska”.
Więcej w wątku sakralnym.


Okultyzm

Przy okazji drugiej afery płotowej ujawniła się kolejna skłonność Kononowicza – okultyzm. Kiedy wszedł w otwarty konflikt z drugim sąsiadem, opowiedział historyjkę, że kiedyś załatwił jednego człowieka czarną magią i ma zamiar to powtórzyć. Ponadto miał jedną rzecz, którą odziedziczył po mamie, mianowicie potrafił rzucać klątwy. Przytoczył historię o pożarze, który rzekomo miała wywołać Leonarda. Radek ze Szrotu, który zarejestrował ową wypowiedź, zaczął podejrzewać Nibembena o voo-doo. Fakt, że Kononowicz otwarcie przyznał się do takich rzeczy mógł napawać pewnym niepokojem. Być może właśnie konońskie czarnoksięstwo było wyjaśnieniem jego nietuzinkowej kariery, ogólnopolskiej sławy, uzależnienia od Uniwersum, w jakie wpędził wielu widzów śledzących jego poczynania, a także zjawiska zwanego klątwą Warmianina.


Religijność

Kononowicz wykorzystywał wiarę jedynie do tego, aby pokazać się w jak najlepszym świetle. Okazywana przez niego wiara katolicka w rzeczywistości była zakłamana, bo nie miał pojęcia o katolicyzmie, ale żeby wyjść na osobę pobożną - pokazywał swoją żarliwość w sposób groteskowy, czasem wręcz absurdalny. Dobrym przykładem takiego działania było mające w sierpniu 2020 r. miejsce kazanie w Ogrodach Belwederskich, gdzie przyobleczony w koronę cierniową oznajmił widzom, że przyjmuje grzechy innych. Z biegiem lat postępujące męczeństwo psuło i tak nadszarpniętą psychikę Ksieka, nawiązując do Pana Jezusa czy innych postaci chrześcijańskich. Zbierał wszelakie dewocjonalia i święte obrazki. Wielokrotnie obiecywał budowy kapliczek albo krzyży. Innym powodem jego udawanej pobożności była możliwość wytykania błędów innym. Nie chodził do kościoła, bo wymagałoby to umycia się raz w tygodniu, na co był zbyt leniwy. Od śmierci matki nie przyjmował kolędy. Na drzwiach jego domu widniał napis „K+M+B=2012” (w 2012 roku zmarła Leonarda). Był antyklerykałem. Mimo frazesów o Jezusie i Matce Boskiej nie wahał się kraść co popadnie, grozić upierdoleniem głowy swoim wrogom czy modlić się o śmierć Majora, który ostatecznie umarł w sierpniu 2023 roku.
Jego ulubionym motywem była ewangelizacja białostoczan za pomocą przypowieści o niewiernym Tomaszu. Kononowicz używał wiary katolickiej do ostatecznej degeneracji swojego zdrowia psychicznego, przeplatając lamenty bembeńskie z wątkami męczeńskimi.


Męczeństwo

Jak już wcześniej wspomniano, w sierpniu 2020 roku trzynasty apostoł boży podczas kazania w Ogrodach Belwederskich nałożył na głowę koronę cierniową i ogłosił się męczennikiem. Powodem tego był Major wąchający rozpuszczalnik i wszyscy dookoła, którzy wbijali sztylety w jego bolesne serce, chcąc położyć go do ziemi. Bóg szybko spełnił jego prośbę i we wrześniu 2020 obdarował go ciężkim atakiem cukrzycy, po którym ledwo go odratowano, a także krwawym stygmatem na tyłku]. Przez lata Warmiański Chrystus oczekiwał na rozpoczęcie [[https://www.youtube.com/watch?v=Z8WaF-8EMVM|procesu beatyfikacji, oficjalnie potwierdzonego pismem ze Stolicy Apostolskiej.
6 marca 2025 doczekał się wniebowstąpienia, co nie obyło się bez pewnych paranormalnych kontrowersji. 19 maja 2023 roku bowiem jeden z widzów przysłał dla Konona w paczce płytę nagrobkową z wyrytą na niej zarówno datą urodzenia, jak i datą przewidywanej śmierci - 5 marca 2025 roku. Oficjalna data śmierci Kononowicza przypadła na 6 marca, jednak z dużym prawdopodobieństwem mógł umrzeć przed północą przewidzianego 5 marca 2025

Konający na krzyżu męczennik boży przebity włócznią (autor ryciny nieznany).
W tle od lewej: Paweł z Warszawy, Mexicano, Sradek, King of the Diamond

Mitomania

Mitomańskie opowieści Ksieka sięgały czasów jego dzieciństwa w Wilkowie, kiedy to on i tatuś byli najmądrzejszymi ludźmi we wsi, natomiast Leonarda Kononowicz wzorem matki i gospodyni. Podczas swojej kariery zawodowej odnosił same sukcesy, sam wyuczył się każdego fachu i był w nim przodownikiem. Najbardziej znanym przykładem jego mitomanii było wybudowanie przez niego placu zabaw na Szkolnej, co okazało się wybranym w głosowaniu projektem obywatelskim. Konon miał pretensje do sąsiadów, że nie byli mu oni wdzięczni za założenie gazu i kanalizacji na Szkolnej. Truskolaskiemu wytykał, że przypisał sobie jego zasługi. Bandyckim białostoczanom zarzucał, że nie oddają mu hołdu za wybudowanie miasta.

W miarę postępu jego chorób wszelakich, opowieści sięgały zenitów absurdu. Utrzymywał, że odbył prywatną audiencję u papieża Jana Pawła II i był szefem jego ochrony. Napisał nowy katechizm Kościoła Katolickiego, umieszczając siebie w Czwórcy Świętej. Uwielbiał chwalić się swoimi umiejętnościami w dziedzinie zduństwa i mechaniki. W 2012 oraz w 2020 roku w jego domku drewnianym wybuchł pożar, po tym, gdy zdun-samouk niewłaściwie wyczyścił piec. W pierwszym przypadku straż pożarna przeprowadziła ewakuację zszokowanej Leonardy. Co do jego talentów mechanika, to zostały one wyjaśnione przez Pato i polegały głównie na piłowaniu zimnego silnika aż do odcinki.

Przykłady prezydenckiej mitomanii:

* potomek Józefa Piłsudskiego
* szef ochrony Ojca Świętego
* udaremnienie zamachu na papieża
* audiencja u papieża
* szef solidarności w Białymstoku
* dwa lata więzienia za Solidarność
* działalność w KOR-ze
* świadek kaźni ks. Popiełuszki
* budowa placu zabaw na ul. Szkolnej
* budowa kanalizacji na ul. Szkolne
* poseł na Sejm RP
* znajomości w ministerstwach i urzędach
* ujeżdżanie dzika na polowaniu
* leczenie dotykiem
* dar jasnowidzenia
* przypowieść o swetrze geometrycznym
* beatyfikacja przez Watykan
* niepicie i niepalenie od maleńkości
* ćwiczenie w młodości karate i judo
* znajomość z Kaczyńskimi
* ukończenie technikum
* prowadzenie przez wiele lat zakładu „pilarskiego”
* bycie organistą w Wilkowie
* znajomość z Łukaszenką
* spotkanie tygrysów, słoni i lwów w lesie nieopodal Sokółki
* każda historia o dzieciństwie w Wilkowie
* bycie prawnikiem (lub w zależności od stężenia glukozy w osoczu - prokuratorem lub adwokatem)
i prowadzenie kancelarii
* liczne podróże zagraniczne (m.in. USA, Nowa Zelandia, Hiszpania)
* kurs ratownika WOPR
* posiadanie dzieci
* posiadanie Konkubiny/narzeczonej22)
* granie na weselach (na perkusji)

Infantylność

Oprócz bycia niezbyt przyjemnym człowiekiem dla praktycznie wszystkich osób poza sobą, Krzysztof przejawiał zachowania nieprzystające dla osób w jego wieku, na które wielokrotnie skarżył się Suchodolski. Biegli sądowi orzekli, że Kononowicz miał zaburzenia osobowości oraz niepełnosprawność intelektualną w stopniu lekkim, co mogło powodować infantylność. Do jej przejawów należały m.in. rymowanki i zdrabnianie słów (np. Majorek, pierdelek, kałek) czy dziecinne poczucie humoru. Niedojrzałość Konona uwidaczniała się szczególnie, gdy dyskusja schodziła na tematy damsko-męskie. Infantylność współgrała też z jego niewiarygodną naiwnością. Wyglądało to tak, jakby nie osiągnął dojrzewania i był dużym dzieckiem zamkniętym w ciele dorosłego faceta. Zdziecinniałość Kononowicza potwierdzali także Czeczet i Rafał Kosno.

Według słów redaktora Niemieckiego Konon, zaproszony przez zespół hiphopowy Grupa Operacyjna do udziału w teledysku do piosenki Nie będzie niczego, podczas pobytu w hotelu w Poznaniu całą noc płakał i mówił, że chce do mamy. Był przekonany że jego matka umiera, przez co Niemiecki musiał opowiadać mu bajki.


Niegospodarność

Potężny Warmianin buszujący w węglu (scena rodzajowa)

Krzysztof był osobą rozrzutną, zupełnie nie posiadał zdolności do zarządzania swoim majątkiem. Nie dbał o nic, co posiadał. Po śmierci matki zamienił domek drewniany wraz z przyległościami w wysypisko. Wszelkie pieniądze natychmiast wydawał na zachcianki, takie jak boczek (mimo posiadania ton jedzenia od widzów). Potrafił przeżreć zasiłek pogrzebowy na brata. Nie płacił rachunków, uznając, że jakoś to będzie. Wyrzucał ogromne ilości jedzenia (nawet to, które zakupił). Zmieniał samochody, wielokrotnie wydając pieniądze bez sensu. Nie kupował potrzebnych produktów jak węgiel czy ubrania, woląc o nie żebrać. Nagminnie gubił wszelkie dokumenty i oskarżał innych o ich kradzież23).


Obżarstwo

Konon pożerał olbrzymie ilości jedzenia, co łączyło się też z niekontrolowanym wypróżnianiem. Był w stanie zeżreć niemal wszystko, przez co dorobił się przydomków Niżarłak i Nibemben. Przez lwią część swojego życia spożywał jedzenie bardzo niskiej klasy i jakości, w tym ogromne ilości cukru i tłuszczu. Co ciekawe, nie przepadał za gotowaniem, co z resztą robił bardzo sporadycznie. Na nagraniach można było zauważyć, że postrzegał siebie jako znakomitego cukiernika i że kiedyś robił ciasta z czekoladą, jednak nigdy nie będzie dane tego zobaczyć. Z powodu lenistwa pozbywał się kasz, makaronów czy ryżu, ponieważ wymagały przygotowania i nakładu sił. Nigdy nie próbował zmieniać preferencji kuchennych. Spożywał głównie dania kuchni bombaskiej i gotowe potrawy. Najzdrowszym pokarmem, z jakim miewał do czynienia, były zapewne konserwy rybne. Posiadał tendencje do napoczynania żywności, po czym pozostawiania jej. Potrafił zjeść nawet mięso leżące tydzień w temperaturze pokojowej.
Kiedy Szkolna wyszła z biedy dzięki zwiększającej się ilości widzów Uniwersum, głównym źródłem gotowego jedzenia dostarczanego do Belwederu był bar Zodiak.


Nieuctwo

Nibemben posiadał zerową wiedzę o świecie (prawdopodobnie nawet mniejszą niż Major). Nie miał żadnego pojęcia o polityce i gospodarce, według niego rządzenie ograniczało się jedynie do wydawania dekretów i karania wszystkich za wszystko. Jego pojmowanie i rozumowanie odpowiadało średniowiecznemu chłopu. Przykładowo, każdy dalszy dystans określał jako „za mostem”. Pojęcie czasu było również płynne – lata czy daty to „wartości”, a nie „stałe” - bliżej nieokreślone i podlegające zmianom. Wszelkie sprawy Ksiek planował załatwiać u ministra niczym u dawnego agronoma lub dziedzica. Wierzył w legendy typu „kamienie rosną od deszczu”, co odpowiadało myśleniu średniowiecznemu. Swoje braki w edukacji kompensował wymówkami ”tak było na Warmii”.
Oczywiście potrafił czytać i pisać (pismo miał całkiem przyzwoite), natomiast trudniejsze słowa przekręcał lub zastępował innymi. Podczas wypowiadania się występowała zasada – im dłuższe zdanie, tym większa była szansa, że coś zostało przeinaczone. Zdania złożone to już była dla niego przeszkoda nie do pokonania.


Lenistwo

Kononowicz był bezrobotny od 1994 roku. Od chwili śmierci matki zamienił Belweder i całą posesję w chlew. Nie podejmował takich czynności jak sprzątanie, mycie się czy gotowanie. Jeśli już to robił, to z konieczności, jak np. wizyta kuratora. Czynność ta była wtedy przedstawiana bohatersko czy heroicznie wręcz. Był w tym bardzo podobny do Suchodolskiego. Jedyna praca, jaką lubił wykonywać to palenie w piecu. Po domu chodził z latarką czołową, bo nie chciało mu się zapalać światła. Bardzo rzadko podejmował czynności skomplikowane jak przykładowo czyszczenie pieca, czy odnawianie domu i były one spowodowane wyłącznie koniecznością egzystencjalną.
Sprzątania Belwederu były w Uniwersum niezwykle uroczyste i zawsze czymś sprowokowane.


Higiena osobista

Higiena osobista była jednym z najbardziej surrealistycznych pojęć w słowniku Warmianina. Krzysztof Kononowicz był abnegatem i osobą niedbającą o wygląd i higienę. Nie martwił się on o swój wizerunek, bo wiedział, że najważniejszy był program partii. Przez Wojciecha S. (bo RODO) nazywany był śmierdziuchem i wzywany do umycia się. Ze względu na swoją ogólną aparycję i skłonność do chrumkania został ochrzczony Knurem. Zmieniał on swój sweter wtedy, gdy można było nim wbić gwóźdź, potrzebny do zawieszenia kolejnego obrazka. Z jego włosów pozyskiwać można było rafinowany olej spożywczy. Z opowieści Majora Suchodolskiego można było dowiedzieć się, iż majtek nie zmienia nigdy oraz że lubi śmierdzieć. Wynikało to rzecz jasna z tego, że był tak zarobiony walcząc o Polskę i Boga, że higiena znalazła się na jednym z ostatnich miejsc na jego liście priorytetów.

Upierdolenie się od stóp do głów w węglu było według Warmianina zbyt błahym pretekstem do zażycia kąpieli. Od czasu do czasu srał on w nachy (robił na ciężko), jednak nie omieszkiwał wytknąć tego samego Majorowi (A ty się nie zesrałeś się!?). W ostatnich latach swojego żywota korzystał z dobrodziejstw pieluchomajtek. Dbał o atmosferę w domku drewnianym, zapewniając okuratne natężenie smrodu prezydenckiego. Istniały domysły, iż Krzysztof był chimerą, otoczoną ochronną warstwą brudu oraz kału. Po tym, jak pierwszy raz trafił do szpitala - został umyty, przez co od razu ważył 20 kilo mniej. Hospitalizacja podniosła jego poziom higieny, gdyż raz w tygodniu prezydenckie jądra (oba) myła wówczas pielęgniarka, która zresztą zbierała za to niesamowite cięgi. Nakazała ona natychmiastową wymianę prezydenckiej bielizny pościelowej, gdyż stara była w niektórych miejscach brązowa i połamana. Była ponadto sygnowana podpisem Сделано в СССР i nosiła ślady zakupionego w bieżącym stuleciu węgla.


Stan zdrowia

Kononowicz nigdy nie dbał o zdrowie. Spowodowane było to tym, że oddawał on cały swój czas i energię wyborcom. Cechował się zerową higieną osobistą i złą dietą. Napychał kałdun czym popadnie i zalewał hektolitrami mleka i kokokoli, co w konsekwencji spowodowało u niego w 2019 roku cukrzycę. Przewodniczący dostał wówczas ataku i leżał na barłogu z wywróconymi oczami stękając, że w głowie się kręci się. Spanikowany Major zadzwonił wtedy do Pawła z Warszawy, który przyjechał do Białegostoku i wezwał karetkę. Według J00ra Kononowicz miał aż 600 sub syb syprukcji cukrzycy. Po opuszczeniu szpitala Konon, niczym feniks z popiołów, powoli odrodził się z ekskrementów. Po tym wydarzeniu ponownie zapychał bęben i raczył się zabójczymi dawkami tłuszczu, mleczka i słodkich napojów. Na jego pośladku powstała duża, śmierdząca odleżyna, powodująca gnicie prezydenckiego zadu. Według pielęgniarki w pewnym momencie zagrażała ona jego życiu. Przeczyło to popularnemu powiedzeniu, iż ryba gnije od głowy, ponieważ prezydent gnił od dupy. Od wielokrotnych ataków cukrzycy mocno wychudł, ale stopniowo nabierał masy i nie przestrzegał diety, co przyczyniiło się do drugiej afery cukrzycowej, a potem do trzeciej afery cukrzycowej.


Poglądy polityczne

Kononowicz był zadeklarowanym przeciwnikiem aborcji i kary śmierci a także antykomunistą. Za priorytety rozwoju Polski uważał rozbudowę przemysłu ciężkiego i budowanie poprawnych relacji z silniejszymi krajami. Twierdził, że demokracja parlamentarna była nieopłacalna i generowała konflikty, więc należało zastąpić ją systemem, w którym pełną władzę ustawodawczą sprawowaliby wspólnie prezydent i premier kraju.


Sprawy damsko-męskie

Główny bohater US17 był starym kawalerem, nie posiadał dzieci. Według J00ra Suchodolskiego nigdy nie miał baby, a zdaniem Jana Euborodo baby nie ruchał (od tyłu). Jego prostackie i infantylne odnoszenie się do spraw damsko-męskich zdawało się potwierdzać krążącą w Uniwersum tezę, że nigdy seksu nie używał. Twierdził, że oglądał niezliczoną ilość kobiecych przyrodzeń, zaglądał do kroczego i miał też kiedyś kandydatkę na żonę, ale ta zrezygnowała, gdy zasięgnęła opinii o Kononowiczach. Zdaniem Kśka usłyszała bandyckie i nierzetelne pomówienia od jednej z sąsiadek, nieprzychylnej potomkom marszałka Piłsudskiego. Na początku 2021 roku Kononowicz ubzdurał sobie, iż założy rodzinę z Natalką z Rossy, której nigdy nawet nie widział na oczy. Z zapałem odczytywał również przed kamerą listy matrymonialne, wysyłane do niego przez widzów Szkolnej 17. Chwalił się przy tym posiadaniem hebla imponujących rozmiarów.


Domniemana rodzina

W ostatnich latach życia stary kawaler niespodziewanie zaczął nadrabiać wieloletnie zaległości rodzinne. Około 2023 roku w narracji Kononowicza pojawiła się Agatka – początkowo sąsiadka i narzeczona, następnie żona, matka jego dzieci, dawna miłość z dzieciństwa oraz pełnoprawna pani Kononowicz, choć szczegóły rodzinnego pożycia zmieniały się zależnie od dnia i humoru. Pierwsza wersja była jeszcze stosunkowo skromna. Krzysztof utrzymywał, że w Białymstoku mieszka kobieta imieniem Agata, nosząca pierścionek zaręczynowy, odwiedzająca go wraz z dzieckiem. Później okazało się, że jest jego dawną sąsiadką ze Szkolnej 15, z którą znał się od dzieciństwa, następnie zaś – że małżeństwo zostało już zawarte, a małżonkowie regularnie odwiedzają się taksówkami. W sierpniu 2024 roku rozwój dynastii gwałtownie przyspieszył. Kononowicz oznajmił, że razem z Agatką posiada trójkę dzieci: Andrzeja, Michała i Jolę. Kilka dni później rodzina powiększyła się o Janka, Edka, Franka oraz bliżej nieokreśloną „dziewczynkę”, a jeszcze później zestaw potomków przybrał postać Jarka, Edka, Franka i Joli. W październiku, po otrzymaniu zdjęcia przedstawiającego go z rzekomą rodziną, Gospodarz ustalił wreszcie „prawdziwe” imiona dzieci: Piotrek, Jola i Janusz. Tym samym liczebność oraz skład młodego pokolenia rodu Kononowiczów pozostawały wartością ruchomą.
Agatka miała również matkę Danutę oraz brata Romka, z którym Krzysztof rzekomo grywał w piłkę jako dziecko. W pewnym momencie pojawiła się także kolejna ciąża. Według jednej z bardziej niezwykłych relacji Kononowicza ciężarna małżonka miała być już nawet „u weterynarza”.

Mitologia majątkowa była równie bogata. Belweder miał zostać przepisany na Agatkę i dzieci jeszcze w czasach, gdy sama przyszła pani Kononowicz była dzieckiem, a zgodę na to mieli wyrazić Leonarda i Bronisław. Jej rodzina miała pomagać przy remoncie domu, natomiast jeden z elementów sufitu w sali plenarnej Gospodarz powiązał nawet ze szwagrem Jerzego Urbana. W rozwijanie życia rodzinnego aktywnie włączyli się widzowie oraz Jacek od psa Arona. Na Szkolną zaczęły przychodzić listy podpisywane przez domniemaną Agatkę, które Kononowicz traktował z pełną powagą. Pierwszy z nich utwierdził go w przekonaniu, że żona rzeczywiście istnieje, skoro przecież właśnie otrzymał od niej korespondencję. W kolejnych listach „Agatka” wypierała się jednak małżeństwa, groziła rozwodem, sądem oraz policją i zarzucała Gospodarzowi publiczne wymyślanie całego związku. Kononowicz potrafił jednocześnie przyjąć do wiadomości taki list i nadal traktować jego autorkę jako rzeczywistą żonę. „Małżeństwo” przechodziło więc kolejne fazy kryzysu, pojednania i ponownego rozpadu. 22 sierpnia 2024 roku Krzysztof zgodził się na rozwód i przypominał małżonce wspólne chwile na sianie, natomiast kilka dni później oznajmił, że Agatka osobiście odwiedziła Szkolną, wytargała go za brodę i konflikt został zażegnany. Niedługo potem sytuację skomplikował rzekomy romans Agatki z Jareczkiem. Kononowicz zaczął podejrzewać własnego redaktora o przejęcie żony i wspaniałomyślnie pozwalał mu się z nią związać, jednocześnie nadal przedstawiając siebie jako prawowitego małżonka.
Jesienią fabuła połączyła się z Anielą. Kiedy Aron zaczął podczas telefonów używać zmienionego głosu, Kononowicz stopniowo pomieszał Agatkę, rzekomą córkę Jarka oraz inne kobiety pojawiające się w jego opowieściach. Chwilami wiedział już, że głos należy do kogoś podszywającego się pod kobietę, po czym przy następnej rozmowie ponownie wracał do rodzinnej fabuły. Mimo licznych kryzysów jeszcze w październiku 2024 roku utrzymywał, że Agatka jest jego żoną, posiada z nią dzieci i przekazuje im po 200 zł miesięcznie. Zdjęcie „rodzinne” przesłane 22 października przyjął jako autentyczne, dzięki czemu domniemany ród doczekał się nawet własnej ikonografii. W praktyce żadna żona ani potomstwo Kononowicza nie zostały potwierdzone, bo nie istniały. Agatka współtworzyła równoległą gałąź dynastii Kononowiczów, która istniała przede wszystkim dlatego, że Krzysztof był gotowy uwierzyć w niemal każdy kolejny jej rozdział.


Używki

Nigdy nie palił tytoniu ani nie zażywał żadnych substancji oburzających. Na potrzeby fabuły zdarzało się, że palił papierosy, jednak nie potrafił się nimi zaciągać. Jeżeli chodzi o olkohol – nie pił od maleńkości. Wyuczoną awersję do wódki przejął z wychowaniem od purytańskich rodziców. Nienawidził oskarżeń o olkoholizm. W trakcie swojej kampanii wyborczej postulował zlikwidowanie napojów wyskokowych i papierosów dla młodzieży i dla ludzi. Olbrzymie piętno odcisnął na nim widok kobiety, kupującej w Zodiaku dwie butelki wódki – obraz ten prześladował go każdego dnia i nie dawał spokoju. Sam, w trakcie napadu lamentu bembeńskiego, wylewał olkohol do zlewu. Pomimo tego zdarzało się, że pił on ze swoimi redaktorami, jak np. podczas andrzejek, libacji na Szkolnej 17 czy Streama Żenady. Warunkiem tego było to, że nie musiał za to płacić z własnej kieszeni.
Oczywiście nie oznaczało to, że był człowiekiem wolnym od nałogów. Mleczko to było dla jego największe uzależnienie na równi z pisaniem donosów. W Wilkowie wypijał nawet 8 litrów dziennie, później były to około 2 buteleczki „białej wódki”. Przedawkowanie objawiało się wybuchem mlecznej furii, a nawet krótka przerwa w tankowaniu bembena powodowała typowy zespół abstynencyjny.


Złodziejstwo

Warmianin był książkowym przykładem łajzy, która kradła co się tylko dało. Ograbiał większość swoich gości na Szkolnej z drobnych przedmiotów, które mu się spodobały. Zabierał im czapki, okulary, latarki i zapalniczki. Monice z Krakowa wyjął z bagażnika jej samochodu lampę stołową, którą tam znalazł. Dodatkowo „pożyczył” od niej 700 zł, których nie zwrócił. Podobnie zachowywał się na złomowisku Uniwerstal, kiedy kradł z pojazdów pozostawione tam narzędzia czy telefon komórkowy. Najczęstszą ofiarą grubasa był Wojtek, który żalił się wielokrotnie, że Kononowicz bierze wszystkie jego rzeczy jak swoje (afera maszynkowa) i zżera jego jedzenie (afera bigosowa).

Latem 2020 roku wybuchła jedna z najpszniejszych kłótni na Szkolnej, gdy Major zauważył brak 200 zł w kieszeni bluzy. Konon posiadał kleptomańską naturę, gdyż nie cofał się nawet przed kradzieżami papieru toaletowego na komisariatach i w szpitalach. Regularnie oszukiwał na kasach samoobsługowych w supermarkecie, nabijając na nie najtańsze warzywa. Nie wstydził się mówić o tym wszystkim przed kamerą i uważał to za powód do dumy. Bardzo lubił chwalić się swoją przebiegłością. Ponadto był zwykłym chciwym kombinatorem, ale na całe szczęście wszystko to być może zostało mu odpuszczone, bo wierzył w Boga, Pana Jezusa i Matkę Boską.

Przykłady prezydenckiej kleptomanii:

* kradzież węgla z pracy
* kradzież telefonu i kombinerek z Uniwerstalu
* kradzież sera u rolnika Bogdana
* kradzież maszynki Majora
* kradzież bigosu Majora
* kradzież kotleta Majora
* kradzież 200 zł Majora (nieudowodnione)
* kradzież torby ciastek z urzędu
* kradzież papieru toaletowego z trójki
* kradzież papieru toaletowego ze szpitala
* kradzież lampy stołowej Moniki z Krakowa
* nieoddanie 700 zł Monice z Krakowa
* kradzież wlepek Kuby Rozpruwacza
* kradzież zgrzewki napoju i 2 butelek wódki z planu filmu Ciacho
* okradanie supermarketów na kasach samoobsługowych
* kradzież okularów przeciwsłonecznych widza
* przywłaszczenie portfela przeznaczonego dla Mexicano

Kononowicz vs służby

Policja

Kononowicz uważał się za zwierzchnika policji i straży miejskiej. Oczekiwał szybkiej reakcji na każde wezwanie, a opóźnienia traktował jako zaniedbanie obowiązków. Po zawiadomieniu potrafił ponownie dzwonić po kilkudziesięciu sekundach i pytać, czy radiowóz „już jeszcze jedzie”. Funkcjonariusze otrzymywali polecenie, aby przybyć „bardzo prędko”, ponieważ na posesji znajdował się pacjent, łajdak albo młodzież bandycka.
Składał skargi na dzielnicowych i komendantów. Osoba niewykonująca jego poleceń mogła zostać przez Prezydenta zdegradowana albo spierdolona ze stanowiska. Mimo że Ksiek nie płacił podatków, skrajnie obciążał służby policyjne. Jeden z nieokuratnych komendantów trójki karał kiedyś Warmianina finansowo za nieuzasadnione wezwania policji, jednak szybko został za to spierdolony ze stanowiska. Swoje przeszła również komendant Marta K. (bo RODO), ofiara warmiańskich skarg do przełożonych.

Z racji tego, że Kononowicz był osobą zwyczajnie chamską i roszczeniową, miewał czelność dzwonić po różnorakie służby dosłownie jak po Kababa bożego lub inną pice borzq.
Przykład rozmowy z operatorem:

Konon: - Yyyyy, dzień dobry. Czy już radiowóz jeszcze na Szkolną 17, czy nie? (…) Bo jest ten pacjent na posesji u mnie! I stuka w okno, wszędzie!
Operator: - Jedzie!
Konon: - To bardzo prędko żeby był! Bo na posesji jest! (…)
Funkcjonariusze III Komisariatu Policji
w Białymstoku podczas odprawy

Opieka społeczna

Jak wiadomo, Kononowicz stronił od pracy i od 1994 roku żył z opieki społecznej. On, tak jak i cała jego rodzina od śmierci seniora rodu, byli pod kuratelą MOPR-u i MOPS-u. Konon stale żądał, by zapełniano jego przepastny bęben żarciem, a piwnicę węglem. Jego łaknienie zawsze było niezaspokojone, co można było zauważyć np. podczas afery mopsowej. Z tego powodu miał na pieńku z instytucjami, które odgrażały się, gdy tylko miały ku temu okazję. Największe straty zadano mu w 2012 roku, gdy niejaka Marzena Siebiesiuk i jej SB-cy umieścili jego brata (i niewolnika systemu zarazem) w DPS-ie, zabierając jego zasiłek. Wiosną 2021 roku służby wspólnie przeprowadziły zorganizowaną akcję, by ostatecznie rozwiązać kwestię nibembeńską. 7 czerwca tegoż roku odbyły się trzy rozprawy sądowe: o olkoholizm, unikanie kuratora i umieszczenie Krzysztofa w DPS-ie. Wszystkie umorzono, po tym, gdy Warmianin pomachał na sali sądowej immunitetem poselskim.


Wymiar sprawiedliwości

Dzięki wieloletniej praktyce adwokackiej i znajomościom w ministerstwach, Krzysztof Kononowicz był praktycznie nietykalny w białostockich sądach. W zależności od charakteru sprawy, biegli uznawali go za niepoczytalnego i dzięki temu pomagali mu się wykaraskać. Tak było np. w przypadku procesów o znęcanie się nad Nerem i Bogusiem, groźbami karalnymi pod adresem Tadeusza Truskolaskiego lub mandatami od policji. Oczywiście w przypadku, gdy to Kononowicz stawał się stroną pokrzywdzoną, był uznawany za w pełni normalnego, co miało np. miejsce podczas procesu bandy bandyckiej. Na co dzień Ksiek chodził wolno po ulicach i cieszył się pełnią praw obywatelskich. Na całe szczęście - dla siebie i osób postronnych - w listopadzie 2021 roku utracił prawo jazdy.

Wywód genealogiczny

W folklorze dynastia obejmowała również zaginionego brata bliźniaka, pokrewieństwo z Józefem Piłsudskim, przybranego brata/małżonka Wojtusia, a w późnym okresie również żonę Agatkę i pokaźne grono dzieci, których liczba oraz imiona zmieniały się wraz z kolejnymi wersjami genealogii przedstawianymi przez Gospodarza.

Swetry prezydenckie

Prezydent posiadał bogatą kolekcję swetrów na każdą okazję. Większość z nich zakupiła dla syna Leonarda. Część z nich być może noszona była przez wszystkich męskich członków rodu Kononowiczów.

Zestawienie najpopularniejszych swetrów prezydenckich:

Znaczenie i dziedzictwo

Kononowicz pozostaje jedną z najważniejszych postaci wczesnego polskiego internetu. Jego spot wyprzedził rozwój współczesnych mediów społecznościowych, a sformułowania pochodzące z wystąpienia weszły do języka potocznego i kultury memów.
Późniejsze Uniwersum ukazało znacznie bardziej złożone zjawisko: codzienność człowieka o ograniczonej samodzielności stała się wieloletnim widowiskiem, źródłem zarobku, polem walki redaktorów oraz obiektem społecznego przywiązania. Kononowicz uczestniczył w produkcji i potrafił wykorzystywać zainteresowanie widzów, lecz wraz z pogarszaniem się zdrowia coraz silniej zależał od osób kontrolujących nagrania i dostęp do posesji.

Po jego śmierci rozpoczęły się spory o majątek, archiwum kanałów, odpowiedzialność dawnych opiekunów i granice internetowej rozrywki. Zakończyło się życie Krzysztofa, lecz pozostały tysiące nagrań, własny język, obrzędowość, artefakty i całe Uniwersum zbudowane wokół drewnianego domu przy Szkolnej 17, którego ludzie prawdopodobnie nie zapomną m.in. dzięki Kononopedii.

Cytaty

Rozwiń

Ciekawostki

  • Profil powstał na podstawie obserwacji internetowej aktywności opisywanej osoby oraz komentarzy osób z nią związanych. Serwis nie publikuje prywatnych informacji, w tym cudzej korespondencji, dokumentów, nagrań ani zdjęć przesyłanych na adres [email protected]. Jedynie agreguje treści, które wcześniej pojawiły się w Internecie niezależnie od jego działalności. Z tego powodu opisane wątki mogą w rzeczywistości okazać się jeszcze bardziej złożone.

Zobacz też


1) W encyklopedii poświęconej postaci Krzysztofa Kononowicza pseudonimy przytacza się jako określenia używane przez obserwatorów/uczestników przestrzeni publicznej w ramach Uniwersum Szkolnej 17. Z uwagi na fakt, że w obiegu funkcjonowały różne warianty nazw, nawet te nacechowane negatywnie lub obraźliwie - zachowanie pełnej zgodności z materiałami archiwalnymi i przywoływanymi źródłami bywa pomocne dla jednoznacznej identyfikacji postaci. Pseudonimy nie są używane w celu wartościowania ani obrażania bohaterów; mają wyłącznie charakter informacyjny i porządkujący. Zachowanie oryginalnego brzmienia służy temu, aby czytelnik mógł rozpoznać, o którą osobę chodzi, również w przypadku spotkania tych określeń w komentarzach internetowych, opisach archiwalnych lub dokumentach historycznych odnoszących się do wydarzeń w opisywanym Uniwersum.
2) Mleczny Człowiek - pseudonim nadany przez siebie samego
3) Ostatni Chuj Polski, - pseudonim nadany przez Jana Łosia.
4) OZI 60 - pseudonim nadany przez Niemieckiego.
5) Kilka pseudonimów z tej listy a także tych, które nie zostały w niej zawarte lub są usunięte, wymyślał King of the Diamond, takie jak np. Fekał Pryncypał. Większość z nich nie weszła do powszechnego użytku i była używana wyłącznie prześmiewczo/satyrycznie w materiałach Kinga na Youtube
8) Brakuje publicznie dostępnej dokumentacji pozwalającej odtworzyć przebieg służby.
10) Czysty przypadek czy proroctwo…?
18) Opisując stosunek Krzysztofa Kononowicza do osób postronnych należy mieć na uwadze fakt, że opis powstał w oparciu o obserwację i to głównie perspektywy ukazanej na filmach/dostępnej w przestrzeni publicznej a także takiej, na którą wpływ mogły mieć osoby lub wydarzenia mające miejsce w danej sytuacji. Nieznane są dokładne, szczere i prywatne odczucia żadnej ze stron. Nawet jeśli takowe by się pojawiły, i tak będą dotyczyć wyłącznie jednej strony, ponieważ Kononowicz już nigdy nie będzie miał możliwości się wypowiedzieć we własnym imieniu.
23) Przykład: afera śpiewnikowa
ostatnio zmienione: przez ZbitaMysza